Ogólnie wygląda wszystko bardzo ładnie. Jest i zlew, i bojler i mnóstwo rurek różnego rodzaju. Materiały z górnej półki, bo na takich tylko robi nasz fachowiec, gwarantując nam niezawodność. Akurat na hydraulice nie chcę oszczędzać.
Musimy jeszcze przejść z mężem szkolenie co z czym tu się je. Nie było także próby ogniowej, a na tym nam najbardziej zależy, bo nie mamy pojęcia jak obsługiwać tego zielonego potwora. Dlatego też za robociznę wolałabym zapłacić po testach.
Finansowo wyszło tak:
materiały (rurki, bojler, 2 wielkie grzejniki na strych) 7.600 zł
robocizna 3.200 zł
razem 10.800 zł
Kilka miesięcy wcześniej hydraulik mówił o 3 tys. za materiały, a tu tyle wyszło. Grrrr. Ważne, by wszystko latało, jak to mówi mój mąż, znaczy działało. Swoją drogą nie mogę wyjść z podziwu, że ta wielka cysterna tak sobie wisi na ścianie i nie zerwała się jeszcze pod własnym ciężarem. W końcu te ściany to nie żelbeton, a jednak wszystko się trzyma.


































