poniedziałek, 2 czerwca 2014

agd

Już za parę dni, za dni parę (cytując znaną wakacyjną piosenkę z czasów szkolnych) na naszą budowę wróci życie i zaczniemy dłubaninę ponownie. Nie mogę się doczekać!

Tymczasem wpadły mi w oko takie cuda firmy Smeg. To nowość i jeszcze nie są w sprzedaży, stąd nie ma cen, ale mniemam, że za czajnik to minimum 400 zł zawołają jak nie dużo  więcej. 

Boskie! Te kremowe bym chętnie widziała w mojej kuchni :)






Mój obecny czajnik to Kenwood, którego kocham nad życie i o którego dbam pieczołowicie. O, ten:



Mąż o mało nie zemdlał, jak mu powiedziałam ile kosztuje, no ale postawiłam na swoim i czajnik jest. Przydałby mi się toster z tej samej serii:



Jeśli do przeprowadzki czajnika szlag nie trafi, to dokupię toster, a jak czajnik pójdzie na złom, to może stać mnie będzie na serię Smeg (a mąż nie zemdleje na widok cen) i zaszaleję wtedy.

To jak tak kuchennie się zrobiło, to pokażę kilka moich ostatnich nabytków, sukcesywnie zbieranych. Część zdjęć jest moich, a część z netu.

Wiśniowa seria Cath Kidson (TK Maxx):



Dzban emaliowany  z Olkusza za jedyne 10 zł (lokalny sklep z mydłem i powidłem):


I wiaderko z Olkusza, które służy mi za doniczkę (teraz mam w niej bujną bazylię) za jedyne 16 zł - sklep jak wyżej:


Przepiękne rękawice z TK Maxx:


Cudowne emaliowane pojemniki Jamie Olivera z TK Maxx. Na razie trzymam je w szafce i aż mi żal, że nie są na widoku, bo uwielbiam je po prostu. W domu na pewno je wyeksponuję:



Prześliczne filiżanki o pojemności 350 ml zwane przez mojego męża wiadrami, z których cappucino smakuje wybornie, za jedyne 16 zł/szt z dekoria.pl. Ja mam różowe i niebieskie. Zniknęły ze sklepu bardzo szybko, pewnie dlatego, że to taka trochę imitacja Ib Laursena - oryginały są po 25 zł.


Taaa, pomału zagracam mieszkanie takimi pierdołami i chyba tir będzie potrzebny do przeprowadzki. Ale ja tak mam, że prędzej kupię sobie cos do domu, niż wydam na ciuchy :)

wtorek, 27 maja 2014

wieś

Widzę, że krówki spodobały się nie tylko mnie, ale i niektórym forumowiczom. Jak ktoś ma chęć, to tu jest ich więcej:
http://www.lautnerfarms.com/
To farma w USA specjalizująca się w hodowli tych pluszaków. Kosztują po kilka tysięcy $.

Tymczasem jedyny pluszak, z jakim mam do czynienia (oprócz mojej panny, która w tej chwili gania po mieszkaniu i poluje na muchę) to pies sąsiadów zza płota, młody wilczur. Jeżdżę na działkę rowerem nawet 3 razy w tygodniu przy okazji moich krajoznawczo-odchudzających przejażdżek, i psiak zawsze mnie wita i nawet domaga sie miziania przez siatkę. Jak się wszystko powiedzie to za rok też będę właścicielką takiego owczarka niemieckiego - jedynej słusznej rasy psów wg mnie 

Jestem zachwycona okolicą naszego domu. Jeżdżąc rowerem odkrywam nowe miejsca i mam różne przygody. A to zgubię się i muszą pytać o drogę, a to osa mnie użądli, a to psy obszczekają tak, że modlę się żeby mnie nie złapały za kostkę, a to zobaczę w lesie jelenia z porożem, zagadam do dziewczyny na konnej przejażdżce, czy po prostu pogadam z miejscowymi. Aż mi szkoda, że zepsuł mi się aparat i nie mogę zrobić fotorelacji. Raz o mało nie pękłam ze śmiechu jak zobaczyłam we wsi Afroamerykanina, bo od razu przypomniał mi się cytat z książki, że prędzej spotkać można czarnego człowieka w pegieerze niż facet ustąpi miejsca kobiecie w autobusie (co wiem z własnego doświadczenia) .


poniedziałek, 26 maja 2014

krówki

Jak je zobaczyłam, to myślałam, że fotomontaż, ale to prawdziwe krówki! Nie no, taką mogłabym mieć. 



wtorek, 29 kwietnia 2014

chwilowy przestój

Na naszej budowie chwilowy przestój związany z tymczasową nieobecnością męża. Ponownie rozkręcimy się dopiero w czerwcu. Póki co mężowi udało się podłubać trochę przy skrzynce. Zapłaciliśmy już gminie za podłączenie wody oraz czekamy na fakturę z energetyki, aby móc zakończyć całą procedurę podłączania prądu.




poniedziałek, 7 kwietnia 2014

ogrodowe marzenia

Wiosna rozpanoszyła się na dobre, a mnie aż skręca, że nie mam jeszcze ogrodu. Tak bym chciała mieć już trochę tej swojej trawki, jakiegoś kwiatka nawet. Ostatnio wpadła mi w oko taka oto roślina, a konkretnie pnącze:


Normalnie zakochałam się z miejsca. To glicynia chińska. Cudooo! Puszczę ją sobie na pergoli ustawionej nad alejką i będzie niczym wrota do raju. 

Spodobało mi się jeszcze jedno pnącze:


To powojnik Jan Paweł II, przepiękny. I tu odezwała się moja romantyczna natura, bo widzę te kwiaty puszczone na takiej pergoli-ławce:


Dodatkowo wplotłabym między pędy lampki solarne, np. takie:


Cudownie podświetlałyby białe kwiaty, nadając ławce nieziemskiego wyglądu. No ale póki co mam gołą ziemię i to nawet bez ogrodzenia, ale pierwsze nasadzenia uda się może zrobić tej jesieni. Szkoda tylko, że na tak efektowne kwitnienia trzeba czekać kilka lat.

środa, 2 kwietnia 2014

prąd

Udało nam się złożyć ostateczną wersję podania o przyłącze energetyczne. Dobrze, że mąż najpierw tam do nich zadzwonił i zapytał, czy można podjechać, bo okazało się, że owszem, ale tylko do 12-ej przyjmują podania. Przy okazji otrzymaliśmy miłą wiadomość: opłata wynosi nie 2.600zł, a jedyne 900zł - tak potaniało  W ciągu dwóch tygodni przyślą nam pismo i wtedy nastąpi podłączenie.

Z miłych wiadomości w dniu dzisiejszym jest jeszcze jedna: skarbówka przelała nam zwrot vat-u budowlanego. Kasa przyda się akurat na opłatę dla gminy za podłączenie wody.

poniedziałek, 31 marca 2014

skrzynka

W sobotę rano mąż zajeżdża na działkę, patrzy, a tu coś brakuje w krajobrazie. No i mamy pierwsza kradzież: gwizdnęli nam betonowa pokrywę od szamba. No naprawdę już nie mieli co brać? Ale podejrzewamy, że to dla  zabawy było, bo obok była pusta flaszka, a 200m dalej poprzewracane znaki drogowe, więc chyba jakie rozbawione towarzystwo szło. Sprawdziliśmy okolicę, czy przykrywa nie leży gdzieś w polu, ale nie znaleźliśmy jej, może jednak ktoś autem ją zabrał, bo w sumie to dość ciężka rzecz.  

Po tym zadziwiającym odkryciu mąż zabrał się do pracy i dopieścił skrzynkę elektryczną:



We wtorek pojadę do energetyki złożyć ostatecznie wszystkie papiery o podłączenie prądu do domu, więc mam nadzieję, że w ciągu miesiąca nam podłączą. Co prawda mąż pojechał w miniony w piątek z papierami, ale odprawiono go z kwitkiem, bo modernizowali system komputerowy i wstrzymano przyjmowanie podań na kilka dni. Mąż się wnerwił strasznie, no ale co zrobić. Mam nadzieję, że mi się uda załatwić tę sprawę.

W weekend zrobiliśmy sobie z sąsiadem ognisko z kiełbaskami i pieczonymi ziemniaki. Było cudnie tak siedzieć w słoneczku, cisza, ptaszki, budzącą się zieleń. Nie mogę się doczekać naszego tarasu!

poniedziałek, 24 marca 2014

woda

Za nami pierwsze ważne podłączenie mediów - mamy doprowadzoną wodę. W miniony piątek przyjechała na działkę ekipa z gminy i wykopali pięknie rów pod wąż. Najpierw jednak musieli przewalić kupę gruzu, która nam zalega, ale na którą mamy już nabywcę. W każdym bądź razie okazało się, że o ile gdy kopaliśmy fundamenty pod dom, ziemia wtedy cudownie się kopała niczym krojenie ciasta, teraz jednak grunt był tak nasączony wodą, która nawet stoi w rowie, że wszystko się zawalało. Najgorzej było przy granicy działki, gdy mąż poprosił ich o wykopanie również rowu pod kabel energetyczny do skrzynki. Tam był już dramat - woda była na głębokości 1 metra i przez noc wszystko nam się znowu zawaliło.

Reasumując, wodę podłączono i zamontowano wodomierz. Koszt tej przyjemności to 2.800 zł. Teraz walczymy o prąd. Kabel już w ziemi i dziś mąż będzie instalował skrzynkę w domu, a potem też trochę poczekamy. Za prąd chcieli wstępnie 2.600 zł. 

Na poniższym zdjęciu widać jak ziemia popękała i grozi zawaleniem, co nie byłoby ciekawe, gdyby w rowie był ten pan. A rów miał 1,5 metra.







Wodomierz:



A poniżej już kabel energetyczny i widać tę wstrętną wodę.



Rów z kablem.




Jak już piszę o prądzie, to nadmienię, że mąż powiercił trochę puszek pod kontakty i włączniki.

Salon i kącik tv:



Salon - kominek i w tle kuchnia:


Kuchnia:



Muszę przyznać, że minione słoneczne, wiosenne dni z wielką przyjemnością spędziłam na wsi. Cudownie tam można odpocząć od miasta, tego betonu, tłumów, walenia kotletów schabowych w każdą niedzielę od 8.30 rano, samochodów itd. Już nie możemy się doczekać przeprowadzki, a przynajmniej tych letnich dni, gdy będzie można spędzać na budowie dużo czasu.

piątek, 14 marca 2014

wiosenny rozruch

Pomału budzimy się do życia na budowie. 

Dziś skoczyliśmy sobie do pana od okien, przypomnieć się (okna czekają sobie na nas w magazynie od grudnia) oraz  zapytać się o drzwi wejściowe. Raczej zdecydujemy się kupić wszystko od jednej firmy, bo chcemy zamontować wszystko w jednym dniu. Tylko że montaż będzie chyba dopiero pod koniec maja lub nawet początek czerwca. Wszystko przez mojego małżonka, który nie jest czasowy ostatnio przez pracę 
Co do okien to padnie chyba na Gerdę, metalowe, jakieś w miarę antywłamaniowe. Szczegółów nie przytaczam, bo sama ich nie znam. Chcemy takie w cenie do 3 tysięcy z montażem. Kolor: złoty dąb, tak jak okna. I teraz zastanawiamy się nad trzema wzorami:

Genewa


Barcelona
 Londyn
Opcja ostatnia, czyli Londyn, raczej odpadnie w konkursie. Najbardziej podobają nam się te pierwsze - Genewa.

Mąż zakupił tez skrzynkę elektryczną plus podzespoły i spróbuje coś zacząć jutro. Zależy nam na szybkim podłączeniu prądu do domu, stąd elektryka idzie pierwsza.

Poza tym dogadaliśmy już wstępnie sprawę podłączenia wody. Gmina nam wykopie wszystko i podłączy już za tydzień. Pierwotnie miał nam kopać szwagier, ale gmina i tak musi brać udział w całej akcji, więc wygodniej nam wziąć jedną ekipę, a i cenowo wyjdzie na to samo.  Musimy tylko przewalić wielką kupę gruzu w inne miejsce, bo leży akurat dokładnie na linii ułożenia rur. Dobrze byłoby pozbyć się gruzu zupełnie, więc może mąż wystawi tabliczkę, że oddamy gruz i może ktoś będzie reflektował.

Na przyszły tydzień umówiliśmy też pana od ogrodzenia, aby jeszcze raz dokładnie sprawdził wymiary i zrobił nam w końcu frontowe ogrodzenie z bramą, co zajmie mu jakieś 4 tygodnie ze względu na ocynk.

sobota, 22 lutego 2014

nowe kuchnie Ikea

Kurcze, Ikea wprowadza nowy system szafek kuchennych - METOD. Czyli mój dopieszczony projekt kuchni pójdzie do kosza, bo te nowe szafki są zupełnie inne, a nim ja będę zamawiać kuchnię, to już będzie tylko ten nowy Metod w sprzedaży. Ale nie powiem, nowe wzory są bardzo ciekawe, bo to nie tylko wygląd, ale i wymiary się zmieniły, zwłaszcza głębokość.

Poniżej link do irlandzkiej Ikea i wykaz nowych szafek:

http://www.ikea.com/ie/en/catalog/ca...kitchen/24254/

czwartek, 6 lutego 2014

łazienka

Z nudów przeglądam różne fora, blogi w poszukiwaniu inspiracji. Konkluzja jest taka: jakby było więcej kasy to i ja miałabym inspirujące wnętrze. Ale mam nadzieję, że nie będzie tak źle i pomimo dość ograniczonych środków uda się osiągnąć zamierzony efekt.

Myślałam o łazience, tej dużej. Oboje z mężem bardzo lubimy niebieskie łazienki i taka też jest nasza obecna. Oczywistym jest więc, że w domu też będzie kolor blue. A że obojgu nam podoba się styl angielski, jednogłośnie wybraliśmy coś w poniższym stylu. Ogólnie ma być lekko i sielsko. Na pewno będą mugaty w strefach mokrych, reszta pomalowana na niebiesko. Umywalka być może na nodze, być może na szafce, jeszcze nie wiem. 

Ta pierwsza opcja jest prawie idealna.




Poniżej strasznie podoba mi się bateria:



Jeśli chodzi o szafki, to niezwykle podobają mi się z tej kolekcji. Są romantyczne i całkiem ładne. Potrzebowałabym tę wysoką szafkę oraz pod zlew.





Oczywiście zmieniałabym uchwyty na ceramiczne gałeczki:





W oknie będzie roleta materiałowa, najchętniej w niebiesko-białe paseczki, ale znalazłam też takie beżowo-białe, bardzo dyskretne.




Jako główne źródło światła widziałabym żyrandol trójramienny z kremowym (gładkim) abażurem jak z kolekcji poniżej:



Łazienka jest niezbyt duża bo 2,25x2,25 i przez to trudno mi ja urządzić tak, aby był i prysznic i wanna i wc. O bidecie mogę zapomnieć.  Ponieważ preferujemy prysznic, to on będzie priorytetem, wanna bedzie więc mała, bo maksymalnie 150 cm i na dodatek asymetryczna, ale o obłych kształtach. Może taka?



Bateria wannowa MUSI być retro:



Marzy mi się wstawienie do łazienki niewielkiej skrzyni/siedziska, gdzie będę wrzucane brudne ubrania. Skrzynka byłaby biała i mam ochotę zrobić ja sama, coś pomiędzy tymi dwoma:





Reasumując, chodzi mniej więcej o takie rozmieszczenie w łazience, z tym że kabina będzie półokragła:



Oczywiście jest to poglądowe dość i wiele może się jeszcze zmienić, ale ogólny zamysł pozostanie.