Przemyśleliśmy sprawę schodów na poddasze. Właściwie to problemem nie są same schody, ale wiatrołap, który poprzez dodanie tychże schodów bardzo się zmniejszył, choć i tak nie był jakoś spektakularnie duży.
Pierwotna wersja była taka:
Jak widać na powyższym zdjęciu, schody są obudowane ściankami i mają drzwi w wiatrołapie. Jakoś to rozwiązanie wydawało nam się najlepsze. Przeanalizowałam wszystko i stwierdziłam, że te drzwi i ściany strasznie zmniejszą przestrzeń wiatrołapu. No i wzięliśmy pod uwagę wariant drugi z drzwiami na szczycie schodów (poddaszu), usuwając tym samym ścianki na dole:
Nawet na tym planie widać, że zrobiło się więcej miejsca. Schody można wykorzystać jako siedzisko przy ubieraniu butów, albo żeby coś tam odstawić na chwilę. Na górze nie musiałabym wtedy dawać jakiś eleganckich drzwi, a zwykłe. Oczywiście trzeba by obudować górę schodów ściankami i ocieplić je.
Co do samych schodów, to widziałabym jakieś proste, kolor biały z drewnem, np. takie:
Podłogę w wiatrołapie widziałabym najchętniej w jakieś maziaje, taką jak ta poniższa mozajka:
sobota, 21 czerwca 2014
słupki ogrodzeniowe
Wreszcie na działce zaszły zmiany widoczne z daleka: postawiliśmy słupki ogrodzenia frontowego. Słupki 8x8cm są już ocynkowane i chłopak, który nam robi tę część ogrodzenia wymierzył dokładne odległości i na tej podstawie zrobi przęsła. Szkoda, że potrwa to kilka tygodni ze względu na kolejkę do ocynkowania.
Od razu działka wygląda inaczej, choć to tylko słupki. Trzeba będzie je jeszcze zalać betonem od środka, ale to przy okazji podmurówki. Dodam jeszcze, że osobiście zgrabiłam skoszoną trawę w rowie. To była moja pierwsza konstruktywna praca na działce ;)
Jak mąż kopał doły pod te słupki na głębokość 80 cm to już pojawiła się woda, pomimo, że rów był suchy.
Tak się zastanawiam, czy na tej mojej działce cokolwiek urośnie, skoro to sama glina prawie. Bo że chwasty wystrzelą to mogę być pewna.
Od razu działka wygląda inaczej, choć to tylko słupki. Trzeba będzie je jeszcze zalać betonem od środka, ale to przy okazji podmurówki. Dodam jeszcze, że osobiście zgrabiłam skoszoną trawę w rowie. To była moja pierwsza konstruktywna praca na działce ;)
Jak mąż kopał doły pod te słupki na głębokość 80 cm to już pojawiła się woda, pomimo, że rów był suchy.
Tak się zastanawiam, czy na tej mojej działce cokolwiek urośnie, skoro to sama glina prawie. Bo że chwasty wystrzelą to mogę być pewna.
poniedziałek, 16 czerwca 2014
piach
W najbliższy piątek zaczniemy obsadzać słupki pod frontowe ogrodzenie. Mąż zamówił w związku z tym 3 tony piachu. Matko jedyna - pomyślałam sobie - gdzie my usypiemy taką ilość plaży??? Piach przyjechał w minioną sobotę już przed 6 rano. Phi, a to taka większa piaskownica wyszła.
Na zdjęciu widać też mojego wiernego rumaka :) oraz z prawej strony górkę gruzu, którą jednak nie udało nam się opylić znajomemu, a która pięknie porasta już rumiankiem i innym zielskiem.
To długie korytko tuż za kupą piachu to koleina po naszym aucie, zrobiona gdy było tam niezłe błotko. Samochód po parkowaniu tam wyglądał jak po rajdzie w Dakarze.
A propos podwórka. Znalazłam zdjęcie z pomysłem na kostkę przed domem, ale to dla fanatyków raczej:
Przepiękne i równie czasochłonne. Ja po ułożeniu pięciu kamyczków cisnęłabym resztę w cholerę :)
Na zdjęciu widać też mojego wiernego rumaka :) oraz z prawej strony górkę gruzu, którą jednak nie udało nam się opylić znajomemu, a która pięknie porasta już rumiankiem i innym zielskiem.
To długie korytko tuż za kupą piachu to koleina po naszym aucie, zrobiona gdy było tam niezłe błotko. Samochód po parkowaniu tam wyglądał jak po rajdzie w Dakarze.
A propos podwórka. Znalazłam zdjęcie z pomysłem na kostkę przed domem, ale to dla fanatyków raczej:
Przepiękne i równie czasochłonne. Ja po ułożeniu pięciu kamyczków cisnęłabym resztę w cholerę :)
wtorek, 10 czerwca 2014
drewno
Kupiliśmy preparat do impregnacji drewna, aby pomalować belki na ganek. Wybraliśmy Jedynka Impregnat do drewna z woskiem, kolor orzech, 50 zł za 2,5 litra.
Muszę przyznać, że każda firma ma inny kolor pod tą samą nazwą i można się mocno zdziwić. Mam nadzieję, że ten impregnat się sprawdzi, bo będzie trzeba nim pomalować balustradę na ganku oraz stolarkę na tarasie, który będzie kryty i też z balustradami.
Zamówiliśmy u geodety mapę z naniesionym podłączeniem wody. 400 zł zażyczył sobie ten pan, a czekać trzeba 2-3 tygodnie. Ja nie wiem, byle stempelki potrzebne i 400, 500 złotych idzie jak woda. Choć tym razem to znowu będzie mini książka, więc pan trochę popracuje nad tym.
Woda ciągle stoi w rowie i nie można zabrać się za ogrodzenie. Skosiliśmy chociaż trawę wokół chałupy, bo już nawet rowu nie było widać. Pierwotnie ja chciałam sobie pomachać kosą spalinową, ale mąż uprzedził, że to za ciężkie urządzenie dla mnie. Kosiarką tak, ale nie tym. Wyznam szczerze, że byłam bardzo zdziwiona, gdy przeprowadziłam się w te strony z drugiego końca Polski, że tu powszechne jest, że kobitki spacerują z kosiarkami. Myślałam, że to męskie zajęcie, a tu przed co drugą chałupa panie zasuwają z koszeniem. Nie wiem, może ja po prostu nie zwracałam wcześniej uwagi na to i to zjawisko jest powszechne w całym kraju.
Na koniec wrzucę fotę. Jeżdżąc rowerem podziwiam piękne krajobrazy i aż żal mi, że nie mam aparatu, aby to uwiecznić. Wyciągnęłam więc aparat-emeryta i cyknęłam zdjęcie w mojej wsi, zaraz przy wjeździe. Raj makowej panienki:
Polska naprawdę jest piękna :)
Muszę przyznać, że każda firma ma inny kolor pod tą samą nazwą i można się mocno zdziwić. Mam nadzieję, że ten impregnat się sprawdzi, bo będzie trzeba nim pomalować balustradę na ganku oraz stolarkę na tarasie, który będzie kryty i też z balustradami.
Zamówiliśmy u geodety mapę z naniesionym podłączeniem wody. 400 zł zażyczył sobie ten pan, a czekać trzeba 2-3 tygodnie. Ja nie wiem, byle stempelki potrzebne i 400, 500 złotych idzie jak woda. Choć tym razem to znowu będzie mini książka, więc pan trochę popracuje nad tym.
Woda ciągle stoi w rowie i nie można zabrać się za ogrodzenie. Skosiliśmy chociaż trawę wokół chałupy, bo już nawet rowu nie było widać. Pierwotnie ja chciałam sobie pomachać kosą spalinową, ale mąż uprzedził, że to za ciężkie urządzenie dla mnie. Kosiarką tak, ale nie tym. Wyznam szczerze, że byłam bardzo zdziwiona, gdy przeprowadziłam się w te strony z drugiego końca Polski, że tu powszechne jest, że kobitki spacerują z kosiarkami. Myślałam, że to męskie zajęcie, a tu przed co drugą chałupa panie zasuwają z koszeniem. Nie wiem, może ja po prostu nie zwracałam wcześniej uwagi na to i to zjawisko jest powszechne w całym kraju.
Na koniec wrzucę fotę. Jeżdżąc rowerem podziwiam piękne krajobrazy i aż żal mi, że nie mam aparatu, aby to uwiecznić. Wyciągnęłam więc aparat-emeryta i cyknęłam zdjęcie w mojej wsi, zaraz przy wjeździe. Raj makowej panienki:
Polska naprawdę jest piękna :)
poniedziałek, 9 czerwca 2014
problem z rurą
Mamy problem z małym wc. Wymyśliłam sobie, że przesunę sedes na ścianę obok, aby był na wprost drzwi. Pierwotnie jednak planowaliśmy inaczej i tak właśnie zostały położone rury. Mąż rozkuł podłogę, aby zobaczyć, jak przełożyć instalację i tu klops, bo chyba się nie da. Problem polega na tym, że po zakręceniu rury w nowe położenie nie mamy jak podłączyć rury od zlewu. Może ktoś umie doradzić jak to zrobić? Jeśli nie da zostawimy jak jest i tyle.
piątek, 6 czerwca 2014
różne sprawy
Pojechaliśmy do energetyki zapytać się o postęp prac w związku z przyłączem prądu. Dowiedzieliśmy się, że sprawa jest załatwiana. Dobre i tyle. W umowie napisali, że daja sobie czas do końca sierpnia, mam nadzieję, że to pesymistyczna wersja.
Mąż skontaktował też się z panem, który miałby zrobić podmurówkę pod ogrodzenie. Na razie wstępnie się zgodził. Szkopuł tkwi jedynie w tym, że jest dużo wody w rowie wzdłuż naszej działki, co praktycznie uniemożliwia kopanie. Przerabialiśmy to już przy kopaniu rowu pod kabel energetyczny i to była mordęga, bo ziemia była nasiąknięta jakieś 2 metry od rowu.
Przymierzamy się także do skucia podłogi w małej łazience, aby przenieść rurę od kibelka. Małżonek sam to zrobi. Chcemy też pomalować belki od ganku i w tym celu musimy roztropnie wybrać kolorek, bo cała stolarka na ganku i tarasie będzie w tym kolorze. Może jutro więc skoczymy do marketu, żeby naocznie porównać bejce, czy jak to się tam nazywa.
A ja chciałam dokonać małego zakupu, jakże potrzebnego w najbliższych miesiącach.
Dwie sztuki nam potrzebne. Mały stoliczek na napoje dołączają w gratisie. A jak leżaczek, to jeszcze coś się przyda:
Właśnie taki z przykrywką chcemy.
No to czas na zakupy!
Mąż skontaktował też się z panem, który miałby zrobić podmurówkę pod ogrodzenie. Na razie wstępnie się zgodził. Szkopuł tkwi jedynie w tym, że jest dużo wody w rowie wzdłuż naszej działki, co praktycznie uniemożliwia kopanie. Przerabialiśmy to już przy kopaniu rowu pod kabel energetyczny i to była mordęga, bo ziemia była nasiąknięta jakieś 2 metry od rowu.
Przymierzamy się także do skucia podłogi w małej łazience, aby przenieść rurę od kibelka. Małżonek sam to zrobi. Chcemy też pomalować belki od ganku i w tym celu musimy roztropnie wybrać kolorek, bo cała stolarka na ganku i tarasie będzie w tym kolorze. Może jutro więc skoczymy do marketu, żeby naocznie porównać bejce, czy jak to się tam nazywa.
A ja chciałam dokonać małego zakupu, jakże potrzebnego w najbliższych miesiącach.
Dwie sztuki nam potrzebne. Mały stoliczek na napoje dołączają w gratisie. A jak leżaczek, to jeszcze coś się przyda:
Właśnie taki z przykrywką chcemy.
No to czas na zakupy!
drzwi
Dziś sfinalizowaliśmy sprawę okien i drzwi zewnętrznych. Kupiliśmy je w jednym punkcie, żeby zamontować w jednym dniu i przy udziale jednej ekipy. Wstępnie jesteśmy umówieni na 26 czerwca.
Dla przypomnienia: okna to Platinum Evolution 2 z Oknoplastu w kolorze białym (wewnątrz) i złoty dąb (z zewnątrz). Natomiast drzwi wybraliśmy Gerda GTT Max Linear Modena 1 - też złoty dąb, o szerokości 90 cm. Co prawda ja chciałam drzwi białe od wewnątrz, ale okazało się to nie takie proste, więc zrezygnowałam. Budowa domu to sztuka kompromisów wszakże.Takie wybraliśmy, choć chyba to nie ten kolor:
Okucia w kolorze platyna. Próg drewniany. Szybka taka, żeby było widać co jest na zewnątrz, ale nie widać co jest środku, jak się jest na dworze. Współczynnik przenikania ciepła 1,8. Trochę antywłamaniowe, ale szczegółów nie pamiętam. Cena: 2500 zł z montażem. Drzwi otwierane będą dokładnie jak na powyższym zdjęciu.
Śmialiśmy się, że naszymi faworytami były 3 zupełnie inne modele, a wybraliśmy całkiem co innego :)
W kwestii montażu okien, to zamontujemy je klasyczną metodą, bez wysuwania poza ścianę oraz bez taśm izolacyjnych. Konsultowaliśmy się w tej sprawie i taką podjęliśmy ostateczną decyzję. Musimy też jeszcze zrobić podmurówkę pod okno tarasowe oraz próg drzwi.
Spojrzeliśmy też sobie na parapety wewnętrzne, które stały sobie elegancko wyeksponowane w kącie sklepu. Pokazałam mężowi, które mi się podobają najbardziej, a sprzedawca na to, że wybrałam najdroższe, choć nie znałam cen przecież. Mąż tylko smętnie pokiwał głową i westchnął :) Raczej zdecydujemy się na marmur (a może to był granit?), biały z takimi subtelnymi, szarymi drobinkami. Orientacyjna cena jednego parapetu o szerokości 1,5 m to 160 zł. My potrzebujemy 4 lub 5 sztuk, więc nas to nie zrujnuje, a chcemy coś porządnego, aby posłużyło bardzo długo.
Jak już tak jestem przy drzwiach, to napiszę jakie bym widziała do domu, choć może znowu nam się zmienić :)
Do pokojów, kotłowni oraz łazienek chcę drzwi pełne w kolorze białym. Natomiast do wiatrołapu chcę ze szprosami z szybkami mlecznymi. Moi faworyci:
Porta Wiedeń:
Pol-Skone Modern:
Żadnych z tych drzwi jeszcze nie widziałam z bliska, więc może być tak, że żadne mi się nie spodobają. Ale ogólnie chodzi mi o taki efekt.
Natomiast do kuchni marzą mi się drzwi dwuskrzydłowe z mlecznymi lub zwykłymi szybkami:
Nie bardzo przemawia do mnie wizja całkowicie otwartej kuchni, dlatego u nas jest częściowo oddzielona. A ponieważ kuchnia jest przy salonie, takie drzwi na pewno przydadzą się przy głośniejszych pracach mikserem, albo gdy przyjdą goście i będę chciała ukryć cały pierdzielnik z gotowania. Niestety, trzeba będzie chyba zamówić drzwi na wymiar, gdyż otwór w ścianie ma 120 cm, a gotowe drzwi mają 60 cm dla skrzydła, siłą rzeczy nie zmieszczą się.
Na ogół ludzie kupują drzwi do domów/mieszkań choćby z częściowymi przeszkleniami, ja natomiast poprzysięgłam sobie, że w moim domu nigdy takowych nie będzie. Ja wiem, że szyby doświetlają przedpokój itd., ale ja po prostu nienawidzę, gdy będąc w ciemnym pokoju ktoś mi doświetla go od strony korytarza. Wychowałam się w bloku ze standardowymi drzwiami z wielkimi szybami, co to ani nie wyciszają, ani nie wyciemniają - i dziękuję bardzo za takie wrażenia. Poza tym, jako wielbicielka (prawie) wszystkiego co angielskie, jestem wierna ich stylowi, a tam nie ma miejsca na szybki w pokojowych drzwiach. Mogłabym się skusić ewentualnie na szyby w drzwiach od łazienki, ale we wzorach klasycznych jak powyższe, taka wersja wygląda idiotycznie moim zdaniem.
Dla przypomnienia: okna to Platinum Evolution 2 z Oknoplastu w kolorze białym (wewnątrz) i złoty dąb (z zewnątrz). Natomiast drzwi wybraliśmy Gerda GTT Max Linear Modena 1 - też złoty dąb, o szerokości 90 cm. Co prawda ja chciałam drzwi białe od wewnątrz, ale okazało się to nie takie proste, więc zrezygnowałam. Budowa domu to sztuka kompromisów wszakże.Takie wybraliśmy, choć chyba to nie ten kolor:
Okucia w kolorze platyna. Próg drewniany. Szybka taka, żeby było widać co jest na zewnątrz, ale nie widać co jest środku, jak się jest na dworze. Współczynnik przenikania ciepła 1,8. Trochę antywłamaniowe, ale szczegółów nie pamiętam. Cena: 2500 zł z montażem. Drzwi otwierane będą dokładnie jak na powyższym zdjęciu.
Śmialiśmy się, że naszymi faworytami były 3 zupełnie inne modele, a wybraliśmy całkiem co innego :)
W kwestii montażu okien, to zamontujemy je klasyczną metodą, bez wysuwania poza ścianę oraz bez taśm izolacyjnych. Konsultowaliśmy się w tej sprawie i taką podjęliśmy ostateczną decyzję. Musimy też jeszcze zrobić podmurówkę pod okno tarasowe oraz próg drzwi.
Spojrzeliśmy też sobie na parapety wewnętrzne, które stały sobie elegancko wyeksponowane w kącie sklepu. Pokazałam mężowi, które mi się podobają najbardziej, a sprzedawca na to, że wybrałam najdroższe, choć nie znałam cen przecież. Mąż tylko smętnie pokiwał głową i westchnął :) Raczej zdecydujemy się na marmur (a może to był granit?), biały z takimi subtelnymi, szarymi drobinkami. Orientacyjna cena jednego parapetu o szerokości 1,5 m to 160 zł. My potrzebujemy 4 lub 5 sztuk, więc nas to nie zrujnuje, a chcemy coś porządnego, aby posłużyło bardzo długo.
Jak już tak jestem przy drzwiach, to napiszę jakie bym widziała do domu, choć może znowu nam się zmienić :)
Do pokojów, kotłowni oraz łazienek chcę drzwi pełne w kolorze białym. Natomiast do wiatrołapu chcę ze szprosami z szybkami mlecznymi. Moi faworyci:
Porta Wiedeń:
Pol-Skone Modern:
Żadnych z tych drzwi jeszcze nie widziałam z bliska, więc może być tak, że żadne mi się nie spodobają. Ale ogólnie chodzi mi o taki efekt.
Natomiast do kuchni marzą mi się drzwi dwuskrzydłowe z mlecznymi lub zwykłymi szybkami:
Nie bardzo przemawia do mnie wizja całkowicie otwartej kuchni, dlatego u nas jest częściowo oddzielona. A ponieważ kuchnia jest przy salonie, takie drzwi na pewno przydadzą się przy głośniejszych pracach mikserem, albo gdy przyjdą goście i będę chciała ukryć cały pierdzielnik z gotowania. Niestety, trzeba będzie chyba zamówić drzwi na wymiar, gdyż otwór w ścianie ma 120 cm, a gotowe drzwi mają 60 cm dla skrzydła, siłą rzeczy nie zmieszczą się.
Na ogół ludzie kupują drzwi do domów/mieszkań choćby z częściowymi przeszkleniami, ja natomiast poprzysięgłam sobie, że w moim domu nigdy takowych nie będzie. Ja wiem, że szyby doświetlają przedpokój itd., ale ja po prostu nienawidzę, gdy będąc w ciemnym pokoju ktoś mi doświetla go od strony korytarza. Wychowałam się w bloku ze standardowymi drzwiami z wielkimi szybami, co to ani nie wyciszają, ani nie wyciemniają - i dziękuję bardzo za takie wrażenia. Poza tym, jako wielbicielka (prawie) wszystkiego co angielskie, jestem wierna ich stylowi, a tam nie ma miejsca na szybki w pokojowych drzwiach. Mogłabym się skusić ewentualnie na szyby w drzwiach od łazienki, ale we wzorach klasycznych jak powyższe, taka wersja wygląda idiotycznie moim zdaniem.
poniedziałek, 2 czerwca 2014
deszczowy dzień
Jaki dziś ponury ten poniedziałek. Nic się nie dzieje. Pada deszcz już od rana, non stop. Cicho wszędzie... W sumie lubię takie dni. Piję pyszne cappucino z pianką z moich filiżanek-wiaderek, laptopik, muzyczka relaksacyjna - np. mój ukochany Majkelek-Bubelek, czyli Michael Buble, polecam tę piosenkę http://www.youtube.com/watch?v=lbSOLBMUvIE.
A obok mnie, na sofie, śpi rozwalona na pół mebla futrzana hrabina. Szkoda, że mam zepsuty aparat, bo cyknęłabym fotkę, ale wygląda to mnie więcej tak:
Tak więc aura sprzyja twórczości pisarskiej, więc skrobnę sobie coś jeszcze w tym oto dzienniku.
Pochwalę się, co ostatnio znalazłam w necie. Otóż, przez tygodnie szukałam stołu do salonu wraz ze stolikiem kawowym. Stół ma ściśle określony wygląd, bo ma mieć TOCZONE nogi, być cały biały, ewentualnie z blatem w kolorze drewna i jeszcze ten blat ma być rozkładany. Nie za duże wymagania, prawda? I owszem, jest takich stołów trochę, ale powyżej 3 tysięcy złotych. Za takie dziękuję. Szukałam więc i szukałam, aż z desperacji myślałam, że kupię ostatecznie ten z Ikea:
Idealny!!! Na focie jest pokazany z dostawką. Taki właśnie chcę, w tym wariancie kolorystycznym. O ile dobrze pamiętam do dębowe meble. Stół ma kosztować jakieś 1800 zł.
Do tego wzięłabym krzesła i stolik kawowy:
Naprawdę, są bardzo ładne, o to mi chodziło właśnie. Reszta mebli do salonu będzie z Forte:
Razem z meblami do salonu chciałabym zamówić taką ławkę o szerokości 90 cm. Wstawię ją do kuchni i wymoszczę poduchami:
Za każdym razem, jak tak sobie planuję wyposażenie domu, nachodzi mnie myśl, ile z tego uda się zrealizować. Różnie przecież może być, prawda? Ech, to moja pesymistyczna strona daje o sobie znać, czyli spodziewaj się najgorszego.
Ale żeby nie kończyć ponuro, wkleję jeszcze moją pannę w promieniach słońca:
A obok mnie, na sofie, śpi rozwalona na pół mebla futrzana hrabina. Szkoda, że mam zepsuty aparat, bo cyknęłabym fotkę, ale wygląda to mnie więcej tak:
Tak więc aura sprzyja twórczości pisarskiej, więc skrobnę sobie coś jeszcze w tym oto dzienniku.
Pochwalę się, co ostatnio znalazłam w necie. Otóż, przez tygodnie szukałam stołu do salonu wraz ze stolikiem kawowym. Stół ma ściśle określony wygląd, bo ma mieć TOCZONE nogi, być cały biały, ewentualnie z blatem w kolorze drewna i jeszcze ten blat ma być rozkładany. Nie za duże wymagania, prawda? I owszem, jest takich stołów trochę, ale powyżej 3 tysięcy złotych. Za takie dziękuję. Szukałam więc i szukałam, aż z desperacji myślałam, że kupię ostatecznie ten z Ikea:
Stół kosztuje jedyne 1000 zł i jest rozkładany, ale jest z Ikea. Nie mam nic przeciwko tej firmie, wręcz odwrotnie, lubię i mam sporo artykułów z tego sklepu, ale nie chcę zamieniać domu w ekspozycję Ikea.
No i nagle, przez przypadek znalazłam zdjęcia TEGO stołu:
Do tego wzięłabym krzesła i stolik kawowy:
Naprawdę, są bardzo ładne, o to mi chodziło właśnie. Reszta mebli do salonu będzie z Forte:
Razem z meblami do salonu chciałabym zamówić taką ławkę o szerokości 90 cm. Wstawię ją do kuchni i wymoszczę poduchami:
Za każdym razem, jak tak sobie planuję wyposażenie domu, nachodzi mnie myśl, ile z tego uda się zrealizować. Różnie przecież może być, prawda? Ech, to moja pesymistyczna strona daje o sobie znać, czyli spodziewaj się najgorszego.
Ale żeby nie kończyć ponuro, wkleję jeszcze moją pannę w promieniach słońca:
agd
Już za parę dni, za dni parę (cytując znaną wakacyjną piosenkę z czasów szkolnych) na naszą budowę wróci życie i zaczniemy dłubaninę ponownie. Nie mogę się doczekać!
Tymczasem wpadły mi w oko takie cuda firmy Smeg. To nowość i jeszcze nie są w sprzedaży, stąd nie ma cen, ale mniemam, że za czajnik to minimum 400 zł zawołają jak nie dużo więcej.
Boskie! Te kremowe bym chętnie widziała w mojej kuchni :)
Mój obecny czajnik to Kenwood, którego kocham nad życie i o którego dbam pieczołowicie. O, ten:
Mąż o mało nie zemdlał, jak mu powiedziałam ile kosztuje, no ale postawiłam na swoim i czajnik jest. Przydałby mi się toster z tej samej serii:
Jeśli do przeprowadzki czajnika szlag nie trafi, to dokupię toster, a jak czajnik pójdzie na złom, to może stać mnie będzie na serię Smeg (a mąż nie zemdleje na widok cen) i zaszaleję wtedy.
To jak tak kuchennie się zrobiło, to pokażę kilka moich ostatnich nabytków, sukcesywnie zbieranych. Część zdjęć jest moich, a część z netu.
Wiśniowa seria Cath Kidson (TK Maxx):
Dzban emaliowany z Olkusza za jedyne 10 zł (lokalny sklep z mydłem i powidłem):
I wiaderko z Olkusza, które służy mi za doniczkę (teraz mam w niej bujną bazylię) za jedyne 16 zł - sklep jak wyżej:
Przepiękne rękawice z TK Maxx:
Cudowne emaliowane pojemniki Jamie Olivera z TK Maxx. Na razie trzymam je w szafce i aż mi żal, że nie są na widoku, bo uwielbiam je po prostu. W domu na pewno je wyeksponuję:
Taaa, pomału zagracam mieszkanie takimi pierdołami i chyba tir będzie potrzebny do przeprowadzki. Ale ja tak mam, że prędzej kupię sobie cos do domu, niż wydam na ciuchy :)
Tymczasem wpadły mi w oko takie cuda firmy Smeg. To nowość i jeszcze nie są w sprzedaży, stąd nie ma cen, ale mniemam, że za czajnik to minimum 400 zł zawołają jak nie dużo więcej.
Boskie! Te kremowe bym chętnie widziała w mojej kuchni :)
Mój obecny czajnik to Kenwood, którego kocham nad życie i o którego dbam pieczołowicie. O, ten:
Mąż o mało nie zemdlał, jak mu powiedziałam ile kosztuje, no ale postawiłam na swoim i czajnik jest. Przydałby mi się toster z tej samej serii:
Jeśli do przeprowadzki czajnika szlag nie trafi, to dokupię toster, a jak czajnik pójdzie na złom, to może stać mnie będzie na serię Smeg (a mąż nie zemdleje na widok cen) i zaszaleję wtedy.
To jak tak kuchennie się zrobiło, to pokażę kilka moich ostatnich nabytków, sukcesywnie zbieranych. Część zdjęć jest moich, a część z netu.
Wiśniowa seria Cath Kidson (TK Maxx):
Dzban emaliowany z Olkusza za jedyne 10 zł (lokalny sklep z mydłem i powidłem):
I wiaderko z Olkusza, które służy mi za doniczkę (teraz mam w niej bujną bazylię) za jedyne 16 zł - sklep jak wyżej:
Przepiękne rękawice z TK Maxx:
Cudowne emaliowane pojemniki Jamie Olivera z TK Maxx. Na razie trzymam je w szafce i aż mi żal, że nie są na widoku, bo uwielbiam je po prostu. W domu na pewno je wyeksponuję:
Prześliczne filiżanki o pojemności 350 ml zwane przez mojego męża wiadrami, z których cappucino smakuje wybornie, za jedyne 16 zł/szt z dekoria.pl. Ja mam różowe i niebieskie. Zniknęły ze sklepu bardzo szybko, pewnie dlatego, że to taka trochę imitacja Ib Laursena - oryginały są po 25 zł.
Taaa, pomału zagracam mieszkanie takimi pierdołami i chyba tir będzie potrzebny do przeprowadzki. Ale ja tak mam, że prędzej kupię sobie cos do domu, niż wydam na ciuchy :)
wtorek, 27 maja 2014
wieś
Widzę, że krówki spodobały się nie tylko mnie, ale i niektórym forumowiczom. Jak ktoś ma chęć, to tu jest ich więcej:
http://www.lautnerfarms.com/
To farma w USA specjalizująca się w hodowli tych pluszaków. Kosztują po kilka tysięcy $.
Tymczasem jedyny pluszak, z jakim mam do czynienia (oprócz mojej panny, która w tej chwili gania po mieszkaniu i poluje na muchę) to pies sąsiadów zza płota, młody wilczur. Jeżdżę na działkę rowerem nawet 3 razy w tygodniu przy okazji moich krajoznawczo-odchudzających przejażdżek, i psiak zawsze mnie wita i nawet domaga sie miziania przez siatkę. Jak się wszystko powiedzie to za rok też będę właścicielką takiego owczarka niemieckiego - jedynej słusznej rasy psów wg mnie
Jestem zachwycona okolicą naszego domu. Jeżdżąc rowerem odkrywam nowe miejsca i mam różne przygody. A to zgubię się i muszą pytać o drogę, a to osa mnie użądli, a to psy obszczekają tak, że modlę się żeby mnie nie złapały za kostkę, a to zobaczę w lesie jelenia z porożem, zagadam do dziewczyny na konnej przejażdżce, czy po prostu pogadam z miejscowymi. Aż mi szkoda, że zepsuł mi się aparat i nie mogę zrobić fotorelacji. Raz o mało nie pękłam ze śmiechu jak zobaczyłam we wsi Afroamerykanina, bo od razu przypomniał mi się cytat z książki, że prędzej spotkać można czarnego człowieka w pegieerze niż facet ustąpi miejsca kobiecie w autobusie (co wiem z własnego doświadczenia)
.
http://www.lautnerfarms.com/
To farma w USA specjalizująca się w hodowli tych pluszaków. Kosztują po kilka tysięcy $.
Tymczasem jedyny pluszak, z jakim mam do czynienia (oprócz mojej panny, która w tej chwili gania po mieszkaniu i poluje na muchę) to pies sąsiadów zza płota, młody wilczur. Jeżdżę na działkę rowerem nawet 3 razy w tygodniu przy okazji moich krajoznawczo-odchudzających przejażdżek, i psiak zawsze mnie wita i nawet domaga sie miziania przez siatkę. Jak się wszystko powiedzie to za rok też będę właścicielką takiego owczarka niemieckiego - jedynej słusznej rasy psów wg mnie
Jestem zachwycona okolicą naszego domu. Jeżdżąc rowerem odkrywam nowe miejsca i mam różne przygody. A to zgubię się i muszą pytać o drogę, a to osa mnie użądli, a to psy obszczekają tak, że modlę się żeby mnie nie złapały za kostkę, a to zobaczę w lesie jelenia z porożem, zagadam do dziewczyny na konnej przejażdżce, czy po prostu pogadam z miejscowymi. Aż mi szkoda, że zepsuł mi się aparat i nie mogę zrobić fotorelacji. Raz o mało nie pękłam ze śmiechu jak zobaczyłam we wsi Afroamerykanina, bo od razu przypomniał mi się cytat z książki, że prędzej spotkać można czarnego człowieka w pegieerze niż facet ustąpi miejsca kobiecie w autobusie (co wiem z własnego doświadczenia)
poniedziałek, 26 maja 2014
wtorek, 29 kwietnia 2014
chwilowy przestój
Na naszej budowie chwilowy przestój związany z tymczasową nieobecnością męża. Ponownie rozkręcimy się dopiero w czerwcu. Póki co mężowi udało się podłubać trochę przy skrzynce. Zapłaciliśmy już gminie za podłączenie wody oraz czekamy na fakturę z energetyki, aby móc zakończyć całą procedurę podłączania prądu.
poniedziałek, 7 kwietnia 2014
ogrodowe marzenia
Wiosna rozpanoszyła się na dobre, a mnie aż skręca, że nie mam jeszcze ogrodu. Tak bym chciała mieć już trochę tej swojej trawki, jakiegoś kwiatka nawet. Ostatnio wpadła mi w oko taka oto roślina, a konkretnie pnącze:
Normalnie zakochałam się z miejsca. To glicynia chińska. Cudooo! Puszczę ją sobie na pergoli ustawionej nad alejką i będzie niczym wrota do raju.
Spodobało mi się jeszcze jedno pnącze:
To powojnik Jan Paweł II, przepiękny. I tu odezwała się moja romantyczna natura, bo widzę te kwiaty puszczone na takiej pergoli-ławce:
Dodatkowo wplotłabym między pędy lampki solarne, np. takie:
Cudownie podświetlałyby białe kwiaty, nadając ławce nieziemskiego wyglądu. No ale póki co mam gołą ziemię i to nawet bez ogrodzenia, ale pierwsze nasadzenia uda się może zrobić tej jesieni. Szkoda tylko, że na tak efektowne kwitnienia trzeba czekać kilka lat.
Spodobało mi się jeszcze jedno pnącze:
To powojnik Jan Paweł II, przepiękny. I tu odezwała się moja romantyczna natura, bo widzę te kwiaty puszczone na takiej pergoli-ławce:
Dodatkowo wplotłabym między pędy lampki solarne, np. takie:
Cudownie podświetlałyby białe kwiaty, nadając ławce nieziemskiego wyglądu. No ale póki co mam gołą ziemię i to nawet bez ogrodzenia, ale pierwsze nasadzenia uda się może zrobić tej jesieni. Szkoda tylko, że na tak efektowne kwitnienia trzeba czekać kilka lat.
środa, 2 kwietnia 2014
prąd
Udało nam się złożyć ostateczną wersję podania o przyłącze energetyczne. Dobrze, że mąż najpierw tam do nich zadzwonił i zapytał, czy można podjechać, bo okazało się, że owszem, ale tylko do 12-ej przyjmują podania. Przy okazji otrzymaliśmy miłą wiadomość: opłata wynosi nie 2.600zł, a jedyne 900zł - tak potaniało
W ciągu dwóch tygodni przyślą nam pismo i wtedy nastąpi podłączenie.
Z miłych wiadomości w dniu dzisiejszym jest jeszcze jedna: skarbówka przelała nam zwrot vat-u budowlanego. Kasa przyda się akurat na opłatę dla gminy za podłączenie wody.
Z miłych wiadomości w dniu dzisiejszym jest jeszcze jedna: skarbówka przelała nam zwrot vat-u budowlanego. Kasa przyda się akurat na opłatę dla gminy za podłączenie wody.
poniedziałek, 31 marca 2014
skrzynka
W sobotę rano mąż zajeżdża na działkę, patrzy, a tu coś brakuje w krajobrazie. No i mamy pierwsza kradzież: gwizdnęli nam betonowa pokrywę od szamba. No naprawdę już nie mieli co brać? Ale podejrzewamy, że to dla zabawy było, bo obok była pusta flaszka, a 200m dalej poprzewracane znaki drogowe, więc chyba jakie rozbawione towarzystwo szło. Sprawdziliśmy okolicę, czy przykrywa nie leży gdzieś w polu, ale nie znaleźliśmy jej, może jednak ktoś autem ją zabrał, bo w sumie to dość ciężka rzecz.
Po tym zadziwiającym odkryciu mąż zabrał się do pracy i dopieścił skrzynkę elektryczną:
We wtorek pojadę do energetyki złożyć ostatecznie wszystkie papiery o podłączenie prądu do domu, więc mam nadzieję, że w ciągu miesiąca nam podłączą. Co prawda mąż pojechał w miniony w piątek z papierami, ale odprawiono go z kwitkiem, bo modernizowali system komputerowy i wstrzymano przyjmowanie podań na kilka dni. Mąż się wnerwił strasznie, no ale co zrobić. Mam nadzieję, że mi się uda załatwić tę sprawę.
W weekend zrobiliśmy sobie z sąsiadem ognisko z kiełbaskami i pieczonymi ziemniaki. Było cudnie tak siedzieć w słoneczku, cisza, ptaszki, budzącą się zieleń. Nie mogę się doczekać naszego tarasu!
Po tym zadziwiającym odkryciu mąż zabrał się do pracy i dopieścił skrzynkę elektryczną:
We wtorek pojadę do energetyki złożyć ostatecznie wszystkie papiery o podłączenie prądu do domu, więc mam nadzieję, że w ciągu miesiąca nam podłączą. Co prawda mąż pojechał w miniony w piątek z papierami, ale odprawiono go z kwitkiem, bo modernizowali system komputerowy i wstrzymano przyjmowanie podań na kilka dni. Mąż się wnerwił strasznie, no ale co zrobić. Mam nadzieję, że mi się uda załatwić tę sprawę.
W weekend zrobiliśmy sobie z sąsiadem ognisko z kiełbaskami i pieczonymi ziemniaki. Było cudnie tak siedzieć w słoneczku, cisza, ptaszki, budzącą się zieleń. Nie mogę się doczekać naszego tarasu!
Subskrybuj:
Posty (Atom)







































