Ta zima już tak mnie dobija, że musiałam sobie poprawić humor. A ponieważ z budową ciągle trzeba się wstrzymać w oczekiwaniu na wiosnę, to pozostały tylko drobne zakupy, najlepiej do kuchni :) Moje ostatnie polepszacze nastroju to:
komplet sztućców
patera:
dwa słoiki:
ściereczki do kurzu:
i szczotka.
Ładne dla oka i pożyteczne drobiazgi.
Czas pokazać zmiany, jakie nanieśliśmy w domu. Generalnie chodzi o to, że zdecydowaliśmy się na drugą łazienkę z prysznicem, zamiast tylko wc. Zmiana główna polega zaś na tym, że została ona przeniesiona z prawej strony na lewą. Zobaczmy jak to wyglądało pierwotnie na projekcie:
Na powyższym planie wc jest właśnie po prawej stronie zaraz przy kotłowni. Nowa łazienka została przeniesiona na lewo w miejsce planowanej garderoby (dorysowane na czerwono pomieszczenie przy kominku). Zmiana stron podyktowana była tym, że w oryginalnym miejscu małego wc jest za ciasno na prysznic i trzeba byłoby zmniejszyć kotłownię, a problem polega na tym ,że trzeba ją właśnie powiększyć, bo mi się piec nie zmieści. Tak więc teraz pytanie brzmi, czy uda nam się zrobić garderobę, czy też zlikwidować ją kosztem dużej kotłowni. Przyjmując jednak, że będzie garderoba, mój domek wyglądałby tak jak poniższym obrazku. Twórczość własna w miarę oddająca zamysł ustawienia mebli oraz kolorów. Tak mniej więcej.
Widok od wejścia, czyli od ulicy:
Widok od ogrodu, czyli tarasu:
Mnie się bardzo podoba ten układ i mam nadzieję, że na żywo też będzie fajnie i nie trzeba będzie przestawiać ścian.
Pojechaliśmy na wieś poszukać wiosny, niestety nic jej jeszcze nie zapowiada. Zima w pełni, śnieg prawie po kolana i minus 12 stopni, aż palce grabiały robiąc zdjęcia. Ale za to jak pięknie! Dobra, przyznam się, że już nie możemy się doczekać, aby przyszła odwilż i zacząć wreszcie budowę na poważnie.
Gdy za oknem trzaskający mróz, nie ma to jak domowe zacisze i cudowne zapachy unoszące się z kuchni, a dokładnie z piekarnika. Jabłuszka z cynamonem w drożdżowych becikach. Mniam!
06.12.2012
A tymczasem święta już za rogiem. Znaczy na parapecie.
05.12.2012
Przyszedł czas na zakończenie prac
budowlanych w tym roku. 24 listopada ekipa budowlana wkroczyła na
działkę i z werwą wzięli się za wylewnie chudziaka. Znaczy najpierw
elegancko koparka rozprowadziła piasek po "podłodze" i uporządkowała
teren wokół, a potem grucha wylała beton na moją pierwszą posadzkę.
Wyszło pięknie!
W tym roku wydaliśmy na budowę 22.716 zł,
wliczając zakup projektu, opłaty, materiały budowlane i robociznę.
Teraz mam czas na dokształcenie się w kierunku budowlanym i
projektowanie, projektowanie i jeszcze raz projektowanie.
20.11.2012
Wlecze się nam ta budowa, oj wlecze :(
Wykonawca zajęty, więc u nas przestój, ale i pogoda płatała figle. No
ale zawsze coś tam się zrobi. I tak 10 listopada nasz domek urósł sobie o
4 warstwy bloczków fundamentowych. Wreszcie widać trochę naszą
inwestycję. I sama już nie wiem, czy dom jest mały, czy duży.
Podczas budowy ścian wyszła pewna
kwestia, dotąd niezauważona przez nikogo. Okazało się, że fundament pod
komin od kotłowni był nie z tej strony zrobiony. Zamiast w wc był w
pokoju, do którego w zasadzie by się nie weszło, bo tarasowałby
przejście. Majster zauważył błąd dopiero teraz i spróbował zaradzić
temu.

Po zaschnięciu zaprawy, kilka dni
później, pomalowano ścianki masą bitumiczną, celem izolacji
przeciwwilgociowej. Jeszcze później na działkę wjechał ciężki sprzęt pod
postacią koparko-spycharki i rozdyźdał hałdy humusu dookoła domu, aby
zrobić miejsce na piasek do zasypania fundamentów. Pamiętni problemów z
gruchą z betonem, która połamała nam jeden betonowy krąg w podjeździe,
zrobiliśmy nawet drugi mini-wjazd na naszą działkę od strony
niezabudowanej sąsiedniej działki (oczywiście za zgodą jej właściciela) i
wielka ciężarówka z piachem przywiozła 60 ton plaży. Ale to i tak za
mało, bo trzeba domówić jeszcze drugie 60 ton.
Żeby nie było tak pięknie, to pan od koparki uszkodził nam 6 bloczków
fundamentowych i trzeba je usunąć i na nowo wymurować ściankę :/
W najbliższy weekend wykonawca obiecał piach ubić i zalać chudziak. I to byłby koniec prac budowlanych w tym sezonie.
25.10.2012
Po odczekaniu tygodniu na zawiązanie się
betonu, można było przystąpić do ściągania humusu. Mąż obleciał
okoliczne firmy i wynajął koparkę za 80zł za godzinę. Udało się
elegancko uprzątnąć ziemię, na szczęście warstwa humusu była dość mała,
tyle że na działce jest teraz trochę księżycowy krajobraz. Mąż
pracowicie pozamiatał resztki ziemi z betonu i oczom naszym ukazał się
cały zarys domu. I kurcze, jakiś taki malutki ten domek. Wzięliśmy nawet
metrówkę i mierzyliśmy, czy aby na pewno są to właściwe wymiary i
rzeczywiście są.
Teraz czekamy, aż majster znajdzie czas i dokończy nam stan zero.
Niestety, nadchodzą przymrozki, a to znowu oddala termin robót.
Najgorsze jest to, że są małe szanse na to, że w tym roku postawimy
ściany i dach, gdyż wykonawca się nie wyrobi. No nic, zobaczymy jak to
wyjdzie.
Przy okazji Mąż wydłubał pęknięty kręg z podjazdu i teraz spróbujemy wstawić nowy.
19.10.2012
Nie mogłam oprzeć się pokusie i
postanowiłam pochwalić się moimi najnowszymi zdobyczami. Dom co prawda
na dzień dzisiejszy dopiero fundamenty, ale ja staram się sukcesywnie
poszerzać swoje wyposażenie :D.
Stworzyłam nawet małą artystyczną kompozycję, aby godnie zaprezentować nowe nabytki :D
Na zdjęciu:
Nowe kieliszki w uwielbianym przeze mnie stylu retro.
Nowa taca w tym samym stylu. Jest duża, ale zadziwiająco lekka, z żeliwnymi rączkami.
30-letnią cukierniczkę z posrebrzaną pokrywką dostałam w spadku od mamy, która to dostała ją właśnie 30 lat temu na imieniny.
Posrebrzane łyżeczki to równie wiekowy prezent dla mojej mamy, przekazany teraz mnie.
I filiżanki. Cudne, porcelanowe filiżanki by Laura Ashley kupione na wyprzedaży.
14.10.2012
W sobotę 13 października 2012 roku
nastąpił pierwszy dzień budowy naszego domu. Nareszcie!!! Ekipa
budowlana zjechała o 7.30, zaraz po Inwestorze w osobie mojego męża.
Aura nie bardzo nam sprzyjała, gdyż było pochmurno i trochę mżyło, co
bardzo martwiło mnie już od dnia poprzedniego, gdy zobaczyłam prognozę
pogody. Ale los nam sprzyjał i z każdą chwilą pogoda poprawiała się.
Najpierw majster wbił drewniane płotki zwane ławami i elegancko
zaznaczył kredą na trawie linie, według których koparka miała kopać.
Fundamenty wyznaczono na 90cm głębokości i 40cm szerokości. Pięknie się
kopało, gdyż grunt był suchy, acz gliniasty, więc nic się nie osypywało.
Następnie panowie zaczęli tworzyć zbrojenia i wrzucili je do dołów. Z zakupionych 28 sztuk prętów zużyliśmy ok. 20szt.
Równo ze mną przyjechała wielka grucha z
betonem, a nawet dwie. I od razu pojawił się problem, bo operator gruchy
kategorycznie odmówił lania betonu z jezdni (pomimo pompy), gdyż bał
się wchodzić w konflikt z ruchem drogowym. Powiedział, że musi wjechać
na naszą działkę, czyli na niewykończony podjazd. Zmartwiło nas to
bardzo. Podejrzewaliśmy najgorsze, czyli, że betonowe kręgi nie
wytrzymają 40 ton i pękną i szlag trafi 900zł wydane na podjazd. Czarne
myśli się sprawdziły. Niestety. Strzelił co najmniej jeden krąg. Cóż,
oby na szczęście. Poniżej Inwestor (na pierwszym planie) czujnym okiem
dogląda robotników.
No to zaczęliśmy lać! Przerażająca nieco
grucha z wielkim wysięgnikiem zaczęła prychać, bulgotać, trząść się i
trysnęło z rury...wodą. A czemu taki rzadki ten beton?! – wyrwało mi się
z niepokojem. Pani się nie martwi, to tylko woda na początku. Co by na
sucho nie szło – odpowiedział operator gruchy. No i się zaczęło. Gęsta
zupa B20 płynęła sobie i płynęła.
W międzyczasie Inwestorka odprawiała
czary-mary, zadziwiając tym robotników. W każdy róg domu wrzuciłam złoty
pieniążek (nowe 2 grosze) na szczęście oraz szczyptę soli , by odgonić
złe moce. Pod progiem drzwi wejściowych poszło zaś 8 monet grosikowych
(liczba 8 przyciąga sukces i pieniądze), szczyptę soli na złe moce,
okruszki chleba, by zawsze było co jeść w domu i szczyptę cukru, by
słodkie wieść w nim życie. Tak, gusła to są, ale nie zaszkodzą, a może
pomogą. Inwestorka na załączonym obrazku.

Tymczasem beton lał się i lał, aż się
skończył. A tu jeszcze brakowało trochę. Na szczęście nie trzeba było
domawiać nowego (koszta!), bo wystarczyło spuścić z gruchy resztki
betonu i taczkami dowieźć do fundamentów. Akurat było tam na 3 brakujące
taczki. Razem poszło dokładnie 21 metrów betonu.
Ekipa pięknie wygładziła beton niczym masło na kanapce, posprzątała po
sobie i odjechała o 14ej, zostawiając szczęśliwych, acz pochlapanych
betonem i zmęczonych wrażeniami Inwestorów. wieczorem fundamenty
zostały solidnie oblane, żeby nie popękały.
05.10.2012
Wczoraj na naszą działeczkę wjechał Pan
Geodeta ze swoim trójnogim sprzętem i ze szwajcarską precyzją ładnie
wkomponował nam domek. Przy okazji okazało się, że jakoś źle
wyliczyliśmy sobie położenie domu, gdyż według nas dom byłby w
odległości 7,8 m od krawędzi drogi, a to wydało nam się za blisko i już
się martwiliśmy. Chcieliśmy odsunąć dom o 1m w głąb działki, ale to
mogło się wiązać ze skomplikowaną procedurą papierkową. No i Pan Geodeta
powiedział, że nic nie trzeba załatwiać, bo na projekcie dom jest
jakieś 8,7 m od krawędzi drogi, a my po prostu nie umieliśmy tego
odczytać z rysunków. Tak więc jesteśmy bardzo zadowoleni z zakończenia
sprawy. No może nie tak bardzo zadowoleni, bo 400zł trzeba było zapłacić
geodecie, ale i tak utargowaliśmy stówkę :D
17.09.2012
Złożyliśmy zawiadomienie o rozpoczęciu
budowy. Ech, żeby wszystkie te procedury były takie łatwe i przyjemne
jak składanie ZAWIADOMIEŃ. Kierownik budowy zażyczył sobie 1000 zł
płatne przy odbiorze stanu surowego zamkniętego, wliczając w to koszt
odbioru zjazdu.
Umowa z wykonawcą też już podpisana, ale zaczniemy chyba 1 października,
tak pi razy drzwi. Oby jesień była sucha, to może się wyrobimy ze
wszystkim przed zimą i dach będzie sobie dumnie stał.
A ja naiwna myślałam, że na Boże Narodzenie – w tym roku – już się
wprowadzę. Taaa. W sumie straciliśmy dobre 4 miesiące na głupie czekanie
na różnego rodzaju pozwolenia i decyzje. Gdyby nie to, pewnie bym już
sobie wybierała kolor farby do salonu. Ale pewnie jeszcze nie raz się
zdziwię podczas budowy.
15.08.2012
Kupiłam sobie do domu trochę ciętych
kwiatków. Piękne astry zwiastują nadchodzącą jesień, tym bardziej
odczuwalną, że za oknem deszcz i tylko 16 stopni. Ale ja uwielbiam tę
porę roku, więc już się nie mogę doczekać spadających liści. Wrzesień
kojarzy się mi się z samymi dobrymi rzeczami i wydarzeniami, nawet
budowa domu rozpocznie się we wrześniu! Tymczasem w radio leci "What a
wonderfull world" L. Armstronga, kot śpi na ławie, ja piję pyszną kawkę i
delektuję się ostatnimi dniami urlopu. Tak więc kwiatki na poprawę
humoru :)
14.08.2012
Wybraliśmy ekipę. Firma jest z polecenia
(sąsiad obok budował z nimi), robią dobre wrażenie i co najważniejsze
naprawdę mają dobre opinie u wielu osób. Poza tym mają znajomości w
okolicznych składach budowlanych, więc możemy liczyć na rabaciki.
Właściciel chętnie doradza i sugeruje różne warianty, co jest bardzo
pomocne. Całość wycenił na 20.000zł, bez wiązarów i pokrycia dachu.
Szczegółowo wygląda to tak:
FUNDAMENTY: 5.000
- kopanie, zbrojenie, zalewanie ław fundamentowych
- wymurowanie z bloczka ścian fund.
- izolacja pozioma i pionowa ścian fund.
- kanalizacja pozioma pod chudziakiem
- zasypanie i zagęszczenie piachu pod chudziak
- zalewanie chudziaka
PARTER: 9.000
- wymurowanie ścian zewn. i nośnych wewn. do poziomu wieńca
- wymurowanie ścianek działowych
- wymurowanie kominów ponad dach + klinkier
- szalowanie, zbrojenie i zalewanie wieńca
PODDASZE: 6.000
- wymurowanie szczytów
- strop drewniany
- dach bez deskowania
Jeśli zdecydujemy się, aby zrobili nam wiązary, to będzie osobna wycena,
ale i tak nie kładą blachodachówki. A, i zaczynamy na początku
września!
13.08.2012
Dostaliśmy decyzję w sprawie ogrodzenia.
Zarząd dróg ustalił odległość na nie mniej niż 3,8m od krawędzi drogi,
co nas satysfakcjonuje, bo nastawiliśmy się na 4,3m, co już
uszczupliłoby naszą działkę. No ale musieli dostosować warunki do tego,
co ma sąsiad, więc ogrodzenia będą w jednej linii.
26.07.2012
Jestem po kolejnej wizycie w starostwie.
Tym razem otrzymałam stempelki na pozwoleniu na budowę, czyniąc je tym
samym prawomocnym. Ponadto założyłam dziennik budowy oraz złożyłam
zgłoszenie budowy ogrodzenia, tzn. chciałam złożyć, ale tu pokazały się
schody. Mianowicie potrzebna była mapka z narysowanym ogrodzeniem od
strony drogi, po którą trzeba było udać się do innego pokoju, czyli
zarządu dróg. Udałam się tam i dwóch miłych oraz uprzejmych panów
siedzących razem w pokoju oznajmiło mi, że chwila, chwila, to nie tak
hop siup i w ogóle to niech pani sobie usiądzie. Trzeba złożyć wniosek.
Trzeba skserować mapki. Trzeba skserować akt notarialny. No i w jakiej
odległości pani chce te ogrodzenie bo w ogóle tam jest problem z
odległością od krawędzi drogi, bo rów, bo to powiatowa droga, a ksero to
jest w innym budynku, ale ojej jaki ładny ten domeczek. Zrobiło się
zamieszanie. Ale że mój urok chyba na nich zadziałał albo nie wiem co,
sami mi pokserowali dokumenty i mam tylko zadzwonić w sprawie odległości
ogrodzenia, a akt notarialny donieść przy okazji. Tylko że to wszystko
potrwa 2 tygodnie. Chyba że uda mi się jeszcze ich zaczarować i załatwią
szybciej :D
25.07.2012
W międzyczasie zrobiłam taki prosty
projekt z wizualizacją wnętrza domu, czyli co gdzie ma stać. Trochę to
koślawe i nie dokońca zgadzają się wymiary, ale cóż, nie jestem
projektantem :D
Ciągle jeszcze jest kwestia sporna w
sprawie małego wc, czy wstawić tam prysznic, czy nie, gdyż wiązałoby się
to ze zmniejszeniem kotłowni o 30cm.
Znalazłam również zdjęcie z tarasem moich
marzeń. Do tego będziemy dążyć. Oczywiście chodzi o sam taras, a nie o
okiennice. Nie podoba mi się również to połączenie dachu z daszkiem
tarasu.
25.07.2012
Za nami pierwsza rozmowa z wykonawcą.
Miły i kompetentny właściciel firmy budowlanej został nam polecony przez
sąsiada i znajomego zarazem, liczymy wiec na rzetelną pracę - o ile się
na niego zdecydujemy. Fachowiec obejrzał działkę i zwrócił uwagę na
kilka ważnych aspektów i optymistycznie podszedł do budowy naszego domu.
Między wierszami dało się wyczuć, że taki projekt to dla niego pikuś i
nawet nie zauważy takiego zlecenia. Pocieszające to bardzo, bo budowę
samych ścian ocenił na 1,5 tygodnia. Oczywiście zaoferował budowę
całości, czyli fundamenty, ściany oraz więźbę bez pokrycia dachu. W
piątek otrzymamy wycenę, ale już wiem, że ich ceny są atrakcyjne.
Poczekamy i zobaczymy.
17.07.2012
Kolejny ważny krok za nami. Dostaliśmy POZWOLENIE NA BUDOWĘ!!!!
Po zaledwie 7 dniach od złożenia, tak jak obiecała pani architekt,
odebrałam nasz projekt z poprawkami oraz z pozwoleniem. Teraz tylko
muszę poczekać aż się uprawomocni, a do tego potrzebny stempelek w
starostwie. Przy okazji załatwię sprawę dziennika budowy o raz
zgłoszenia budowy ogrodzenia na działce. No, sprawa nabiera rumieńców.
10.07.2012
Normalnie nie wierzę w me szczęście!!!
Pojechałam wczoraj do pani architekt ze świeżo zdobytymi warunkami
przyłącza prądu. Zaznaczam, że to bardzo miła i pomocna pani. No i ja
jej daję papiery, a ona mi pod nos podsuwa jakieś formularze. Ponieważ
było niemiłosiernie gorąco i tak naprawdę było mi trochę słabo, nie
zorientowałam się, co to za formularze i w pierwszej chwili chciałam je
tylko podpisać, bo zrozumiałam, że ona za mnie je wypełni. Na to miła
pani mówi mi ze śmiechem, że mam całość wypełnić. No to ja wytężam wzrok
i sprężam umysł, a tam wielkimi kobyłami napis jak byk: WNIOSEK O
POZWOLENIE NA BUDOWĘ. Jak to, pytam, to już składamy wniosek??? Uśmiała
się ta pani architekt ze mnie wczoraj. Bo tak, właśnie nadszedł ten
dzień, że złożyłam WPZ. Nie mogłam w to uwierzyć! Myślałam, że to
jeszcze potrwa z miesiąc, a ta pani wręcza mi paczuszkę z dokumentami i
projektami i każe zanieść do kancelarii na dole. Ale najlepsze
powiedziała na koniec. Pozwolenie mamy dostać już W PRZYSZŁYM TYGODNIU!
07.07.2012
Hurraaaa!!!!!! Wreszcie, po 2 miesiącach
czekania, gdy już wizja budowy domu rozmywała się niczym we mgle
odpływając w nieodgadnioną przyszłość, łaskawie przysłano do nas (listem
zwykłym, a nie poleconym) warunki przyłącza prądu wraz z umową. Do
końca tego roku mają nam podłączyć. Trzeba szykować 2009zł netto, czyli
prawie 2500.
W poniedziałek jadę do pani architekt zawieźć jej papiery, o ile nie
będzie na urlopie. No to chyba niedługo złożymy wniosek o pozwolenie na
budowę.