czwartek, 31 marca 2016

skrzynka na listy

Taka mała rzecz, a jak cieszy! Zamontowaliśmy skrzynkę na listy w praktycznym szarym kolorze, aby nie był widać za bardzo kurzu na niej. Można już do nas pisać.



Oczywiście kluczyki zabrałam i nie wiszą tam tak swobodnie. Za niedługo zamówię tabliczkę z numerem domu. Mam tylko dylemat, czy umieścić na niej nazwę ulicy z numerem, czy sam numer? Problemem jest długaśna nazwa i chyba głupio to będzie wyglądać. A takie coś bym chciała, dokładnie w tej wersji kolorystycznej:




A już dziś jedziemy do naszej kierownik budowy, bo chcemy zakończyć budowę i skompletować wszystkie dokumenty potrzebne w gminie, czy gdzie to się tam składa.

Gdy byłam zaabsorbowana podziwianiem nowej skrzynki na listy, zaalarmował mnie ulubiony pies sąsiadów, który strasznie ujadał patrząc hen w dal. Odwracam się, a tuż przed domem dwa bażanty awanturują się zawzięcie, aż pierze fruwało. To chyba walka o wpływy była. Strasznie skrzeczały przy tym, po czym uciekły na piechotę w pole. 




piątek, 25 marca 2016

elewacja

Zanosi się na to, że wkrótce oprócz dużych zmian w środku domu zajdą również duże zmiany na zewnątrz. Jesteśmy ugadani z ekipą na zrobienie struktury wraz z położeniem kamienia wokół okien, drzwi i na cokole plus zrobienie tarasu oraz wykończenie ganku, a także obłożenie kamieniem murka pod ogrodzeniem frontowym. Termin jest ustalony na pierwszą możliwą sposobność (pogoda w dużej mierze tu zaważy), tak więc może to być za dwa tygodnie, a równie dobrze za dwa miesiące, ale musimy być przygotowani, znaczy się musimy wybrać sobie kamień i nawet go kupić. 

Trochę mi ulżyło, bo bałam się, że nasza cytryna postoi tak jeszcze rok, ale na szczęście nie będzie już dłużej straszyć. Chcemy obkleić dom jakimś piaskowcem albo innym kamieniem w kolorze żółtawym, ale na razie nie mamy nic konkretnego na oku. Cena będzie tu ważnym czynnikiem przy wyborze. Przejrzałam sobie co nieco i oczywiście to, co mi się najbardziej podoba jest drogie, bo jakieś 80 zł/mkw. Takie cudo:


Jest to drogie, bo grube na 3 cm, ale niewątpliwie wielkiej urody i kolor ma idealny - taki optymistyczny. Podoba mi się także takie coś jak poniżej.:


Taka obwódka wokół okien bardzo mi pasuje i coś takiego chcę zrobić, tylko jaśniejszy kolorek.

Dość tani jest gnejs, ale on jest strasznie nieregularny i nie wiem jak by to się kładło. Może jako podłoga na ganku wyszłoby ładnie. Takie coś:


Musimy się wybrać na skład i pooglądać, bo kompletnie zieloni jesteśmy w tej kwestii. 






środa, 23 marca 2016

panele podłogowe

Wybraliśmy panele podłogowe. Kupimy je w naszym ulubionym sklepie, gdzie zamówiliśmy drzwi wewnętrzne. Dodatkowo weźmiemy też od nich listwy podłogowe. Decyzja padła na Dąb Pedro firmy Classen, z fazą, z najnowszej kolekcji (sprzedawca doradził nam czekać na te nowości). Grubość 10mm. Podkład taki niebieski jak mata do jogi o grubości 1 mm.


Zdjęcie nie oddaje rzeczywistego wyglądu. Po świętach przyjedzie ktoś zrobić dokładny pomiar domu, ale wyjdzie około 80 mkw paneli i jakieś 90 mb listw. Pan ma nam też doradzić w sprawie koron nad drzwi, bo obawiamy się, że nie będzie można ich zamontować w wejściu do sypialni, bo tam jest za mała przestrzeń między futrynami. Szkoda, bo się napaliliśmy, a tu może być lipa. Na pewno taka korona będzie jednak nad drzwiami od wiatrołapu i to z obu stron.

Listwy zwykłe, proste, dopasowane kształtem do ościeżnic. Wysokość 6 cm. Ba, wolałabym wyższe, ale cena wtedy też wyższa, a ja nie dam 3 tysięcy za listwy, gdy panele wyniosą mnie 5 tysiaków. Budowa domu to sztuka kompromisów. Takie coś będzie:



Reasumując będziemy montować w takiej kolejności: panele, drzwi, listwy podłogowe, korony. Wszystko jedna ekipa, więc może w jeden tydzień się uwiną. Termin uzależniony od postępów z malowaniem, a to okaże się po świętach. Cena montażu paneli i listw wliczona w cenę tychże, ale ekipa doliczy 50 zł za każde pomieszczenie, bo my chcemy bez progów, a to upierdliwe będzie i czasochłonne. Gdyby było z progami w każdych drzwiach to nie byłoby tego dodatku. I tak uważam, że cenowo jest ok, bo w takim na przykład Komforcie biorą jakieś 12 zł za mkw położenia paneli. Montaż drzwi to 1 tysiąc. I chyba za każdą koronę wezmą 10 zł, znaczy za przyklejenie.

Kurcze, ale dom się zmieni w ciągu tygodnia, aż się rozmarzyłam. Ale najpierw te cholerne malowanie.





piątek, 18 marca 2016

koniec żartów

Tymczasem jestem bliska załamania nerwowego w związku z malowaniem ścian - no nie mamy kiedy się za to wziąć. Kolejna sobota nam wypada, bo mąż musi iść do pracy. A tu marzec się kończy. Pytaliśmy, ile ekipa bierze za malowanie i to jest minimum 7 zł/m, więc wyszłoby ponad 2 tysiące, a na to kasy nie mamy. Nic to, muszę jakoś to wszystko zorganizować.

Termin przeprowadzki jest coraz bliżej i nie jest to już moje marzenie, ale rzeczywistość, gdyż w obecnym mieszkaniu możemy mieszkać max do końca maja. Potem jesteśmy bezdomni :D Czyli koniec żartów, trzeba brać się do roboty i już. Ekscytacja miesza się ze stresem: nowe miejsce, nowe meble, dekorowanie, ale też ojej, czy sobie poradzimy. W każdym bądź razie: witaj przygodo!

A tak w ogóle to będzie moja 11-sta przeprowadzka w życiu do 6-ej miejscowości. Czy ostatnia?




poddasze gotowe

Poddasze zostało zamknięte. Wstawiliśmy drzwi, jest ścianka, gładzie wygładzone. Teraz tylko zagruntować ściany. I wreszcie będzie można montować schody!




Z tymi drzwiami to był po prostu dramat. No nie mogliśmy nigdzie ich kupić. Byliśmy w Obi i Praktikerze, a tam te tanie modele wyprzedane i albo nie było rozmiaru (szerokość) albo nie na tę stronę co trzeba. Normalnie masakra i ręce nam opadały. Byliśmy w kilku małych sklepach i tam też wszystko sprzedane i trzeba zamawiać z terminem oczekiwania 4 tygodnie. W końcu przypomnieliśmy sobie o takim jednym sklepie z przeuroczym sprzedawcą, tylko że dojechaliśmy tam po zamknięciu i pocałowaliśmy klamkę, więc  dopiero za drugim razem  dostaliśmy do środka. A tam do wyboru, do koloru, fasony, rozmiary. Pan się dwoił i troił: jakie Pani chce te drzwi? Takie? To już pakujemy i zawozimy. A klamka potrzebna? Jaka się pan podoba? Do zapłaty 500 zł. Cóż, nie chcieliśmy tak drogich drzwi, ale mieliśmy serdecznie dość tych poszukiwań, więc już trudno. Pojechaliśmy do domu, pan za nami, tylko, że musieliśmy pożyczyć kasę od sąsiada, bo nie wzięliśmy swojej. Jak dobrze mieć sąsiada :D




wtorek, 8 marca 2016

listwy i poddasze

Zakończyliśmy klejenie listw. Niewątpliwie przyjęliśmy to z ulgą, bo to dość upierdliwe zajęcie było, choć efekt zachwycający. Został tylko wiatrołap, ale tam za kilka tygodni będziemy kleić. Samych listw zostało na styk, ale jest ryzyko, że zabraknie. Tak teraz wygląda wucet:




A tak wygląda przedpokój:



Tymczasem wczoraj nasza ekipa, a właściwie jeden jej przedstawiciel, postawił nam ścianki na poddaszu. Między k-g włożyliśmy watę, jaka została z ocieplenia poddasza, a same płyty tez są pozostałościami po tych pracach. Dziś chłopak ma kłaść podkład pod gładź i dopiero w sobotę skończyć wszystko wraz z montażem drzwi, które będą w widocznym otworze. 

Tak było przed:



A tak jest teraz:




Na powyższym zdjęciu brakuje jeszcze ścianki wzdłuż dziury w podłodze, aby nikt nie poleciał na twarz w dół, no i wspomnianych drzwi, w miejscu których stałam z aparatem. Drzwi będą najzwyklejsze, najtańsze z przeszkleniem. Coś takiego:




Dzięki ścianom powstał jakby pokoik, w którym można będzie trzymać jakieś podręczne graty, typu szafka z butami. Tak sobie myślę, czy nie zamontować na poddaszu mały zlew umocowany na kominie od pieca (niewidocznym na powyższych zdjęciach). Są tam wypuszczone rury z wodą i kanaliza w razie, gdybyśmy chcieli kiedyś adaptować strych na część mieszkalną, wszystko jest więc gotowe do podłączenia i wystarczy tylko zawiesić zlew. Nie trzeba by lecieć na dół, aby umyć ręce, co byłoby dość wygodne. Pomyślimy nad tym.





poniedziałek, 29 lutego 2016

listwy sufitowe c.d.

Kolejny weekend upłynął nam na mozolnym klejeniu listw. Zrobiliśmy salon, sypialnię i mały korytarz. Salon zajął nam 4 godziny, a korytarz 1,5. Ogólnie szło sprawnie, bo już mamy system, ale gdy trafi się krzywy kąt to niestety trzeba kombinować. Jesteśmy bardzo zadowoleni z postępów prac oraz efektów. No po prostu bosko jest! Najbardziej wyczekiwaliśmy kominka, bo tam są dwa zewnętrzne kąty i cudownie widać urodę listw, o ile dobrze się je przyklei. Szczęśliwie udało się i przepięknie zaakcentowały kominek. 




Za tydzień zrobimy przedpokój oraz wucet. Wiatrołap dużo później, po pracach na poddaszu i montażu schodów. A potem trzeba to wszystko zaszpachlować akrylem na wszystkich złączeniach. A jeszcze potem można będzie malować. I tylko czasu brak, bo ścibolimy te listwy w weekendy i idzie nam jak krew z nosa.

A tu krótka instrukcja jak przyciąć listwy do zwykłego kąta wewnętrznego.







Jak widać na powyższym zdjęciu, do cięcia używamy wiekowej piły, znaczy ostrze jest nowe, a ten pałąk już pordzewiał ze starości. Owszem, zakupiliśmy śliczną, nową, błyszczącą piłkę, ale mężowi źle się ją używało, bo była giętka za bardzo. Nie ma więc co obrażać się na starocie i używać, póki dobre. Przy okazji napomknę, że podczas aplikowania kleju zepsuł nam się pistolet, taki metalowy. Pojechaliśmy do sklepu, a tam ceny 6, 15 i 50 zł. Wzięliśmy plastikowy w kolorze żółtym po 15 zeta. No i mąż zdumiał się bardzo, bo ten nowy działa jak maszyna, bez wysiłku niemal, dzięki czemu o wiele szybciej nanieśliśmy klej. Przy starym pistolecie aż go ręka bolała od naciskania. I tak oto taka banalna rzecz jak pistolet do kleju może ułatwić lub utrudnić prace w stopniu znaczącym.

Niezmiennie z żalem opuszczałam mój dom, który z każdym dniem prac jest taki "mojszy". Uwielbiam ciszę, jaka w nim panuje - nie słychać żadnych sąsiadów - bo radio, i owszem, gra. Niech tylko zrobi się cieplej, to otworzymy okna i będzie słychać ptaszki. A w ogóle to wczoraj widziałam chmarę komarów przy chałupie, normalnie szok. Mąż mówił, że mam zwidy, ale naprawdę było ich sporo. Chyba ta wiosna szybko przyjdzie.




poniedziałek, 22 lutego 2016

listwy sufitowe

No i mamy listwy na suficie. Wyglądają absolutnie fantastycznie, niesamowicie elegancko i po prostu super! Idealna szerokość - widać je dobrze, nie giną, ale i nie przytłaczają wnętrza (szersze byłyby już nie wskazane przy takim metrażu i wysokości pomieszczeń). Jesteśmy zachwyceni!





Na powyższym zdjęciu widać kąt zewnętrzny, pierwszy jaki zrobiliśmy, a który wyszedł ślicznie, i który dobrze przedstawia urodę listew. Normalnie mam ochotę od razu powiesić tam jakiś kryształowy żyrandol :)

Ale nie będę ukrywać, że nam łatwo poszło. W sobotę byliśmy na działce o 10-ej i trzy(!) godziny zajęło nam zastanawianie się, jak ciąć te listwy. 
Nie mogliśmy dojść do tego, jak zgrać te kąty, pomimo, że wcześniej oglądaliśmy film instruktażowy. No nic nie szło. Przyszło nam na myśl, że te listwy po prostu nie dadzą się montować i trzeba będzie je oddać. Pojechaliśmy na pobliski skład kupić jakiś inny przyrząd do cięcia (to korytko z rzazami), bo może ten nasz był wadliwy, ale nie - wszystkie są takie same. Ręce nam opadły i siły też. Niezbyt pochlebnie wyrażaliśmy się na temat naszej znajomości geometrii. Poddaliśmy się. W akcie desperacji zadzwoniliśmy do chłopaka, co nam robił obudowę kominka, aby przyjechał i nam doradził, i by przy okazji rozliczyć się z nim. Usiedliśmy sobie do kawki czekając na niego, a ja włączyłam sobie film instruktażowy jeszcze raz. I wtedy męża olśniło! Eureka! No, teraz to nam poszło jak z płatka i nim przyjechał kolega, mieliśmy dwie ściany zrobione.

W sumie przez weekend zrobiliśmy dwa pokoje. Średnio 3 godziny jeden pokój. Klej bardzo dobrze kleił, listwy są dobrej jakości  i wszystko byłoby świetnie, gdyby nie krzywe ściany gdzieniegdzie. To nam spowalniało robotę, bo trzeba było docinać precyzyjnie listwę. I tak są spore szpary w kilku miejscach, ale zaszpachlujemy je akrylem przed malowaniem, więc będzie elegancko.

Podsumowując: zakup listw był mega trafiony, efekt jest powalający i ta żmudna praca z klejeniem i docinaniem jest warta efektu końcowego. 

W następny weekend robimy salon.





piątek, 19 lutego 2016

kominek obudowany

Ekipa skończyła obudowę kominka. Położyli gładź i ją wygładzili, zamontowali kratki wentylacyjne, przykleili płytki. W sumie niewiele się to różni wizualnie od poprzedniego zdjęcia, ale serce się cieszy, że kolejny krok za nami.




A tu taka mini wizualizacja, jak to ma docelowo wyglądać. Oczywiście bez tego kamienia wokół wkładu. Zamiast niego chcę pomalować tę przestrzeń farbą ceramiczną w kolorze prawie czarnym.


Już bym chciała malować pokoje, ale najpierw musimy się uporać z listwami sufitowymi. Potem już nam poleci raz dwa :)



środa, 17 lutego 2016

przyszły listwy :)

Dziś dojechały listwy sufitowe. 50 sztuk w dwóch pudłach. Wyglądają dobrze, są porządnej jakości i nie mają nic wspólnego z tym marketowym szajsem. Zakup uważam za udany. Zobaczymy jeszcze jak się je montuje :)


poniedziałek, 15 lutego 2016

farby wybrane

Chyba wreszcie podjęłam decyzję odnośnie farb. Kolory mają być stonowane, oprócz łazienki i kuchni. To moje wybory:


Nr 1 - do wiatrołapu, korytarza i gabinetu (Dulux, Rajska Plaża).
Nr 2 - do salonu (Dulux, Beżowy Pled).
Nr 5 - do sypialni (Beckers, Apricot).

Reszta kolorów na powyższym foto jest za ciemna.

Sufity - Dulux, Acryl Mat (farba lateksowa).



Ponadto Magnat, Błękitny Topaz - do dużej łazienki (na poniższym zdjęciu ta po lewej).






Dulux, Kwitnący Migdałowiec - do kuchni.



I taka tapeta do małej łazienki, czyli wucetu.



Tak wygląda kominek z wyschniętym podkładem pod gładź. Wolno idzie wykańczanie go, bo ekipa robi go z doskoku. Kupiliśmy za to płytki do wyłożenia pod wkładem. Są to te same, co w wiatrołapie. Mąż był przeciwny na początku, ale jak przyłożyliśmy płytkę do paneli, jakie mniej więcej chcemy mieć, bardzo mu się spodobał efekt. Mnie także :)







zasłony i trochę wiosny

Kwestia zasłon spędza mi sen z powiek. Jestem wielką miłośniczką cudownych, dość ciężkich zasłon używanych do ozdoby pokoju, a nie zasłaniania okna, koniecznie leżące na podłodze lub podpięte chwostem. Żadne tam tiule i przeźroczyste szmatki. Ideałem są zasłony podszyte bawełnianą, naturalną tkaniną jako podkładem lub jeśli fundusze pozwalają - uszyte z dwóch płacht tkanin, czyli dwustronne. Mogą mieć też podkład w środku jako trzecia warstwa. Jest to standardem w mojej ukochanej Anglii, w Polsce oczywiście takich zasłon nie uświadczysz, chyba że w szmateksie. Poradziłam więc sobie sama i w obecnym mieszkaniu do gotowych zasłon doszyłam kremowe płótno i mam swoje angielskie zasłony.

Tak więc, aby mieć angielskie zasłony trzeba albo samemu uszyć je od podstaw, albo doszywać płótno do gotowych. Każda opcja ma minusy w moim przypadku: 
- szycie od podstaw byłoby dla mnie wyzwaniem, gdyż moje przygody z krawiectwem ograniczają się do uszycia obrusu i poszewki na poduszkę (bez zamka). W czasach szkolnych szyłam ze starych dżinsów torby, piórniki z zamkiem błyskawicznym, ale to było X lat temu. A tu by trzeba było wszyć jeszcze taśmę marszczoną. 
- doszycie płótna do gotowej zasłony wiąże się z niekoniecznie ładnym wyglądem, bo istnieje ryzyko krzywego szwu. Można za to pobawić się w ręczne szycie, ale byłoby tego jakieś 40 mb. 

Nie ma lekko. Skłaniam się jednak ku szyciu od podstaw, angażując ewentualnie własną mamę do pomocy. 

Tylko co wybrać? Do salonu na sezon wiosenno-letni chcę niebieskie. Wahałam się między gładką tkaniną typu szenil (dość grubą, więc ewentualnie obyłoby się bez podkładu - zasłony szyją na wymiar w sklepie), a wzorzystą kwiatową, ale cienką, więc podkład konieczny i szycie od podstaw. Ale przyznam się, że bardziej podoba mi się ta we wzór, bo jest ciekawsza. Przyczepiłam sobie próbkę do rolety i patrzyłam kilka dni na nią, wyobrażając sobie całościowy efekt, i zakochałam się na amen. Tak więc będę sama szyła zasłony.









A tu inspiracje:









A tymczasem czekam już na wiosnę. Różowe tulipany są urocze.



piątek, 12 lutego 2016

listwy sufitowe

Zamówiłam listwy sufitowe do praktycznie wszystkich pomieszczeń - nie będzie ich tylko w dużej łazience, kuchni i kotłowni. Myślałam długo nad wyborem wzoru, bo wiadomo, że to, co najbardziej mi się podobało było drogie  i kosztowało jakieś 100 zł za sztukę o długości 2 m. Tak więc tak, skoro dom jest na miarę naszych możliwości, takie muszą też być dekory. No to wzięłam takie po 19 zł/szt (długość 2 metry, 8 x 8 cm szerokości) ze styropianu. W sumie potrzeba około 92 mb, więc zamówiłam z zapasem 50 sztuk. A jak wygram szóstkę w totka to kupię dom z gipsowymi dekorami :) Dodam jeszcze, że to mój Mąż nalegał, aby listwy były wszędzie, a ja nie opierałam się wcale.



Do tego specjalny klej w cenie około 15 zł/szt, który starcza na około 16 mb aplikacji, a że taką listwę smaruje się na dwóch krawędziach, łatwo policzyć, że sporo tych opakowań potrzeba, bo aż 13 sztuk.

Ciekawe, czy moje założenia ilościowe się sprawdzą. I czy te listwy w ogóle spodobają mi się???



wtorek, 9 lutego 2016

drzwi zewnętrzne

Po 2 miesiącach oczekiwania, dzwonienia i dopytywania się przyjechał dziś przedstawiciel Gerdy. Problem polegał na nieszczelności drzwi - skrzydło odstawało od ościeżnicy (pomimo uszczelek), przez co wiało i był hałas. Usterkę odkryliśmy dopiero w grudniu, gdy zamontowaliśmy próg oraz dokleiliśmy drugą uszczelkę. Wcześniej trudno było zauważyć wadę właśnie z powodu braku uszczelki. Drzwi były montowane latem 2014 roku, więc szczęśliwie są na gwarancji, a i montaż był brany w pakiecie. Niestety oczekiwanie na przyjazd fachowca trwało tygodniami  i już nas nerwy łapały. I dziś własnie dotarła ekipa w składzie: przedstawiciel handlowy (pod krawatem), nasz sprzedawca oraz monter (z wąsem). Oglądali drzwi z każdej strony, pukali, stukali, przekręcali zamek, przykładali poziomice i stwierdzili, że krzywizna skrzydła mieści się w normie i wystarczy dokręcić zawiasy. Pan z wąsem kręcił i kręcił raz górne, raz dolne, raz środkowe i za każdym razem drzwi odstawały w którymś rogu. Wreszcie udało się znaleźć złoty środek i nareszcie drzwi zamykają się jak należy, klamka nie lata i jest cicho. Dodatkowo doślą nam drugą uszczelkę, bo może ta zamontowana jest za sztywna, a co nowa to nowa. Przy okazji dowiedziałam się, takie uszczelki trzeba smarować jakąś oliwką co kilka miesięcy, aby nie stwardniała za bardzo. 

A ja tymczasem paćkam sobie po ścianach coraz to nowymi próbkami i dalej nic nie wiem. Ja to w ogóle mam jakiś problem z tymi kolorami, bo zupełnie nie mogę trafić. Te próbki pomalowane na małych płytkach i wystawione w sklepach mają kompletnie innych kolor niż u mnie na ścianie. Już sama nie wiem co wybrać. Na pewno coś jasnego, bo wszystko wychodzi za ciemne. Ale nawet spodobała mi się niebieska farba do dużej łazienki - ta po lewej:


Tutaj bardzo byłam zdziwiona, bo w świetle dziennym ta farba z lewej (Dulux) ma kolor ciemny, ale po zapaleniu żarówki diametralnie zmienił się odcień na taki jak widać. Ta z prawej (Beckers) natomiast jest zupełnie nie taka o jaką mi chodzi. Właściwie to ten Beckers ma gorszą, wodnistą konsystencję w porównaniu z Duluxem, ale może ja się nie znam. W każdym bądź razie nie zachwyciła mnie jej jakość, a użyłam dwóch różnych próbek.

No nic, szukam dalej.



poniedziałek, 8 lutego 2016

obudowa kominka

W minioną sobotę ekipa zabrała się za kominek. Nie obyło się bez kontrowersji - wkurzających mnie bardzo. Otóż nie lubię, gdy ktoś próbuje zawrócić mnie z obranego kursu, a w tym przypadku z tego, jak ma wyglądać i jaki ma mieć rozmiar mój kominek. Mąż wraz z chłopakami próbował wyperswadować mi mój pomysł, aby zabudowa była szeroka na 170 cm, bo to za dużo. A ja chcę taki duży, bo WIEM, że tak będzie dobrze wyglądać. Pozostałam nieugięta, a mąż skapitulował.  I co? Po obejrzeniu zabudowy pogratulowałam sobie w duchu, a mąż przyznał mi rację, że faktycznie wygląda to dobrze. Od dawna już słucham swojej intuicji, bo wiem, że się nie myli :D





Trzeba jeszcze położyć gładź i zamontować kratki wentylacyjne, których jeszcze nie mamy. Dwa wystające kable będą do kinkietów, ale trzeba podkuć rowki i puścić je niżej, bo są za wysoko. Szkoda, że nie byłam podczas stawiania płyt, bo tak to nie wiem, jak to wygląda w środku.



Ponadto maznęłam sobie na ścianie dwa kolorki - w zamyśle salonowe. Niestety, są za ciemne. Pytam się męża, który mu się podoba, a on odpowiedział jak przystało na mężczyznę, że dla niego te dwa kolory są takie same i nie widzi różnicy :D




Szukam więc dalej. Kolejne próbki kupione.