Wreszcie nadszedł ten dzień. Wielki dzień. Po roku (!) od SSO wstawiliśmy drzwi wejściowe i okna, osiągając Stan Surowy Zamknięty. Zrobiłam tylko kilka szybkich zdjęć, bo mąż mnie jak zwykle poganiał, a i deszcz padał, więc takie bure te zdjęcia. Zapomniałam za to zrobić fotkę drzwi z bliska.
Ogólnie moja reakcja na dom z oknami była taka: ojeeeejjjjj, jaki ładnyyyyy domek!!!
Strasznie mi się podoba efekt. Najbardziej obawiałam się okna tarasowego, ale jestem zadowolona, bo wyszło tak jak chciałam. Fixy nie do rozpoznania. Szerokość ram też optymalna i ładnie widać co za oknem. Za to pozostałe okna wydają się mniejsze, zapewne z powodu dwóch skrzydeł. Ale nie wyobrażam sobie mieć takie wielkie, jedno okno niedzielone. Klamek jeszcze nie ma dopóki nie zrobimy tynków, bo się zabrudzą.
Drzwi także bardzo ładne. Takie porządne - jak to mój teść określił.
Dziś na wariata wszystko, ale jutro wrzucę konkretniejsze zdjęcia. jutro także wylejemy beton pod boczne ogrodzenie.
wtorek, 19 sierpnia 2014
poniedziałek, 18 sierpnia 2014
niedługo SSZ
Wielkimi krokami zbliżamy się do SSZ. Okna i drzwi wejściowe wstawiamy jutro!!! Hura!
Przez weekend podszykowaliśmy więc próg pod drzwi i okno tarasowe, smarując wielokrotnie dysperbitem. Na koniec mąż wymurował po dwie warstwy cegieł.
Cały czas działamy też z ogrodzeniem i jak pogoda dopisze, to w środę wylejemy beton na podmurówkę.
A tymczasem widać nieuchronnie zbliżającą się jesień, gdyż zakwitły mimozy. Nie żebym była smutna z tego powodu, wręcz przeciwnie - to moja najukochańsza pora roku!
Przez weekend podszykowaliśmy więc próg pod drzwi i okno tarasowe, smarując wielokrotnie dysperbitem. Na koniec mąż wymurował po dwie warstwy cegieł.
Cały czas działamy też z ogrodzeniem i jak pogoda dopisze, to w środę wylejemy beton na podmurówkę.
A tymczasem widać nieuchronnie zbliżającą się jesień, gdyż zakwitły mimozy. Nie żebym była smutna z tego powodu, wręcz przeciwnie - to moja najukochańsza pora roku!
piątek, 15 sierpnia 2014
muffinki z borówką
Wolny dzień to i chęć do pieczenia naszła. Najlepiej wychodzą mi muffinki bo i łatwe i szybkie w wykonaniu są. No i przepyszne! Dziś z borówkami, białą czekoladą i bitą śmietaną. Mniam!
pierwszy rachunek za prąd
Przyszedł pierwszy rachunek za prąd na kwotę 8 zł (słownie: ośmiu)
Szkoda, że to ostatni tak niski rachunek...
Małżonek zakupił 200 m płaskiego kabla z uchwytami, co pozwala mi mniemać, że zabierze się wkrótce za elektrykę.
A już za chwileczkę, już za momencik wstawimy okna!
P.S. Pozdrawiam Konrada J. ze S.!!!
Szkoda, że to ostatni tak niski rachunek...Małżonek zakupił 200 m płaskiego kabla z uchwytami, co pozwala mi mniemać, że zabierze się wkrótce za elektrykę.
A już za chwileczkę, już za momencik wstawimy okna!
P.S. Pozdrawiam Konrada J. ze S.!!!
środa, 13 sierpnia 2014
nocne niebo
Wczoraj wieczorem zabrałam męża na nocny wypad na naszą działkę celem obserwacji astronomicznych. O 21.47 miała przelatywać Międzynarodowa Stacja Kosmiczna widoczna jako jasna gwiazda. I rzeczywiście, punktualnie obiekt pojawił się i zaiwaniał z prędkością 28000 km/h w dodatku dokładnie nad naszą działką, z zachodu na wschód mniej więcej. Aż się wierzyć nie chce, że tam wysoko są jacyś ludzie. Od razu przypomniała mi się "Grawitacja" z Sandrą Bullock. Następny przelot dziś 13 sierpnia o 20.58. A tu można śledzić jej trasę na bieżąco: http://www.isstracker.com/
Oprócz tej stacji zobaczyliśmy też kilka sporych perseidów, zwanych spadającymi gwiazdami. Magia normalnie.
Staliśmy tak na działce jak wariaci bo w kompletnych ciemnościach, gdyż nie ma żadnych latarni koło nas. Pies sąsiadów strasznie się ucieszył z naszej nocnej wizyty, bo od razu przyleciał i domagał się miziania, a że zajęci byliśmy gapieniem się w niebo to zaczął szczekać. Przy okazji okazało się, że mamy czujnych sąsiadów. Od razu wyjrzeli przez okno jak zobaczyli parkujący w ciemnościach samochód i nawet zgasili światło i po ciemku przyglądali się nam dopóki nie upewnili się, że my to my.
Szkoda tylko, że krwiożercze komary nie dały spokojnie pooglądać tych wszystkich atrakcji.
Oprócz tej stacji zobaczyliśmy też kilka sporych perseidów, zwanych spadającymi gwiazdami. Magia normalnie.
Staliśmy tak na działce jak wariaci bo w kompletnych ciemnościach, gdyż nie ma żadnych latarni koło nas. Pies sąsiadów strasznie się ucieszył z naszej nocnej wizyty, bo od razu przyleciał i domagał się miziania, a że zajęci byliśmy gapieniem się w niebo to zaczął szczekać. Przy okazji okazało się, że mamy czujnych sąsiadów. Od razu wyjrzeli przez okno jak zobaczyli parkujący w ciemnościach samochód i nawet zgasili światło i po ciemku przyglądali się nam dopóki nie upewnili się, że my to my.
Szkoda tylko, że krwiożercze komary nie dały spokojnie pooglądać tych wszystkich atrakcji.
niedziela, 10 sierpnia 2014
ogrodzenie
Pomału zaczynamy szykować ogrodzenie z lewej strony domu. Zdjęliśmy szalunki z frontu, aby wykorzystać deski po raz kolejny.
Wszystkie spawy zostały w miarę wyrównane i ocynkowane.
Ogrodzenie z boku poleci nam szybko, bo tam podmurówka będzie płytsza niż od frontu. Byle tylko pogoda dopisała, bo te nawałnice są nieprzewidywalne. W całej wsi wszystkie rowy są wypełnione woda po brzegi. Na szczęście nasza działka jest na wzniesieniu i cała woda szybko spływa niżej.
Podmurówka z przodu będzie obłożona jakimiś płytkami. Mnie się marzy piaskowiec, taki sam jaki będzie na elewacji domu. Ale czy cena nas nie powali? Kolorek: żółty lub piaskowy.
Najbardziej podobają mi się te nieregularne płytki:
Wszystkie spawy zostały w miarę wyrównane i ocynkowane.
Ogrodzenie z boku poleci nam szybko, bo tam podmurówka będzie płytsza niż od frontu. Byle tylko pogoda dopisała, bo te nawałnice są nieprzewidywalne. W całej wsi wszystkie rowy są wypełnione woda po brzegi. Na szczęście nasza działka jest na wzniesieniu i cała woda szybko spływa niżej.
Podmurówka z przodu będzie obłożona jakimiś płytkami. Mnie się marzy piaskowiec, taki sam jaki będzie na elewacji domu. Ale czy cena nas nie powali? Kolorek: żółty lub piaskowy.
Najbardziej podobają mi się te nieregularne płytki:
czwartek, 7 sierpnia 2014
front gotowy!
W poniedziałek 4 sierpnia udało się skończyć ogrodzenie od frontu. Bardzo nam się podoba :)
Koszt bez podmurówki 10.700 zł. W takim stanie postoi sobie do przyszłej jesieni, aby cynk się utlenił czy co on ma zrobić ;)
Do dam tu jeszcze, że to ogrodzenie było robione wg specjalnych wytycznych, które wprawiają w śmiech prawie każdego. Otóż odległość między poszczególnymi prętami została zmniejszona ze standardowych 8 cm na 7 cm z powodu... naszego kota. Nie chcemy, aby wyszła nam przez ogrodzenie, bo chybaby nam serce pękło, gdyby coś jej się stało. Od razu ucinamy dyskusję na temat skoczności i zwinności kotów, gdyż nasza panna jako rasowy brytyjczyk jest leniuchem, niezdarą i nie lubi skakać wyżej niż stolik kawowy :D
Koszt bez podmurówki 10.700 zł. W takim stanie postoi sobie do przyszłej jesieni, aby cynk się utlenił czy co on ma zrobić ;)
Do dam tu jeszcze, że to ogrodzenie było robione wg specjalnych wytycznych, które wprawiają w śmiech prawie każdego. Otóż odległość między poszczególnymi prętami została zmniejszona ze standardowych 8 cm na 7 cm z powodu... naszego kota. Nie chcemy, aby wyszła nam przez ogrodzenie, bo chybaby nam serce pękło, gdyby coś jej się stało. Od razu ucinamy dyskusję na temat skoczności i zwinności kotów, gdyż nasza panna jako rasowy brytyjczyk jest leniuchem, niezdarą i nie lubi skakać wyżej niż stolik kawowy :D
wtorek, 5 sierpnia 2014
inspiracje kuchenne
Dziś ugrzęzłam na stronie z inspiracjami. Oczywiście to angielska strona była. No cuda po prostu! Wkleję zatem kilka moich inspiracji, które powodują u mnie maślany wzrok i szeroki uśmiech:
To ostatnie to pomieszczenie gospodarcze. Ja własnie kolor niebieski wybrałam sobie na przewodni motyw w tym przybytku.
Za taką kuchenkę/piec AGA to dałabym się pokroić. Jak wygram szóstkę w totka to na pewno sobie taka kupię.
Jak patrzę na te zdjęcia to się zastanawiam, czy aby to była decyzja ten powrót z UK do Polski ;)
To ostatnie to pomieszczenie gospodarcze. Ja własnie kolor niebieski wybrałam sobie na przewodni motyw w tym przybytku.
Za taką kuchenkę/piec AGA to dałabym się pokroić. Jak wygram szóstkę w totka to na pewno sobie taka kupię.
Jak patrzę na te zdjęcia to się zastanawiam, czy aby to była decyzja ten powrót z UK do Polski ;)
ogrodzenie c.d.
Znowu plany nam się troszkę pokrzyżowały. Na działkę przyjechała ekipa, aby dokończyć ogrodzenie. Właściwie ekipa to za dużo powiedziane, bo przyjechał jeden chłopak, gdyż reszta zaniemogła fizycznie. Tak więc pospawano tylko porządnie przęsła i tyle. Jak pogoda dopisze dziś (wtorek) to zrobią resztę.
Wczoraj po raz pierwszy mąż otworzył bramę i wjechał samochodem PRZEZ bramę na podwórko. To kolejna ważna dla nas chwila podczas tej budowy :D
Również wczoraj umówiliśmy się na montaż okien i drzwi - 18 sierpnia. Obejrzeliśmy też te nasze drzwi czekające w magazynie i podobają nam się.
Wczoraj po raz pierwszy mąż otworzył bramę i wjechał samochodem PRZEZ bramę na podwórko. To kolejna ważna dla nas chwila podczas tej budowy :D
Również wczoraj umówiliśmy się na montaż okien i drzwi - 18 sierpnia. Obejrzeliśmy też te nasze drzwi czekające w magazynie i podobają nam się.
niedziela, 3 sierpnia 2014
ogrodzenie c.d.
Udało się trochę ruszyć z robotą. Na szczęście okazało się, że to nie był problem z naszym prądem, ale jednak spawarka szwankowała. No, koniec końców, chłopaki postawili bramę i kilka przęseł. Bardzo mi się podoba efekt, choć to tylko ocynkowane jest.
Reszta prac będzie w poniedziałek, o ile pogoda pozwoli. Pomimo niekompletnego ogrodzenia, dom zyskał na wyglądzie bardzo, tak wydostojniał.
Poniżej zdjęcie obrazujące pole kukurydzy, które zupełnie zasłania horyzont. Kukurydza ma ponad 1,8 m. Trochę to upiorne, bo od razu przychodzą na myśl amerykańskie horrory, gdzie jakiś szaleniec gania z maczetą, czy widłami przerażonych bohaterów. Albo siedzi ufo, jak "Znakach" z Melem Gibsonem.
Reszta prac będzie w poniedziałek, o ile pogoda pozwoli. Pomimo niekompletnego ogrodzenia, dom zyskał na wyglądzie bardzo, tak wydostojniał.
Poniżej zdjęcie obrazujące pole kukurydzy, które zupełnie zasłania horyzont. Kukurydza ma ponad 1,8 m. Trochę to upiorne, bo od razu przychodzą na myśl amerykańskie horrory, gdzie jakiś szaleniec gania z maczetą, czy widłami przerażonych bohaterów. Albo siedzi ufo, jak "Znakach" z Melem Gibsonem.
sobota, 2 sierpnia 2014
burza
Wczoraj, zgodnie z zapowiedzią, na działkę przyjechali chłopaki z naszym ogrodzeniem frontowym. Przez 2 godziny ustawiali bramę, poziomowali ją itd, i gdy już mieli włączyć spawarkę, okazało się, że sprzęt nie działa
Gorzej, problemem była nasza siła, a nie ich sprzęt. Można było zacząć coś naprawiać, ale jak na złość nadciągnęła potężna burza, taka, że o 18ej zrobiło się bardzo ciemno, a pioruny waliły jeden za drugim, musieli więc w pośpiechu zabrać te ustawione przęsła i uciekać stamtąd. Tak więc dwie godziny szykowania poszło na marne
No ale dziś podejście drugie. Mam nadzieję, że owocne będzie. Relacja później.
Gorzej, problemem była nasza siła, a nie ich sprzęt. Można było zacząć coś naprawiać, ale jak na złość nadciągnęła potężna burza, taka, że o 18ej zrobiło się bardzo ciemno, a pioruny waliły jeden za drugim, musieli więc w pośpiechu zabrać te ustawione przęsła i uciekać stamtąd. Tak więc dwie godziny szykowania poszło na marne
No ale dziś podejście drugie. Mam nadzieję, że owocne będzie. Relacja później.
wtorek, 29 lipca 2014
gorąco!
Uff, jak gorąco! Za takie temperatury to ja serdecznie dziękuję. 32 stopnie w cieniu to dla mnie mordęga. A kiedyś, jak byłam mała, to latem było 25 stopni, a ponad 30 to dosłownie kilka dni w trakcie wakacji się trafiało. Kot leży plackiem na panelach w przeciągu i nawet nie chce jeść. Przed blokiem żywego ducha nie widać do 18-ej, bo taki skwar w tej betonowej pustyni. Nie pozostaje nic innego jak chłodzić się przy wiatraku (szczęśliwą posiadaczką klimatyzacji w domu nie jestem), jeść zimne arbuzy i pić mrożoną kawę, np. z lodami. Mniam. Pyyyszna, z ekspresu, z kostkami lodu, lodami śmietankowymi i syropem waniliowym. Z bitą śmietaną się wstrzymałam. Taka w wersji de lux to rzadko, bo kaloryczna, na co dzień dodaję tylko mleko i kostki lodu. Ale chętnie poczęstuję zainteresowanych :D
Jak ja już bym chciała, żeby był wrzesień i jesień...
Jak ja już bym chciała, żeby był wrzesień i jesień...
sobota, 26 lipca 2014
inspiracje
Ale się wkurzyłam! Właśnie weszłam sobie na stronę sklepu meblowego Forte, a tam wycofali moją serię Belfort! Wrrrr. O, a taka fajna była:
Co prawda wybrałam sobie tylko dwa, trzy elementy, ale szkoda mi, bo takie inne były, jak nie z sieciówki. Jak tak dalej budowa będzie się ciągnąć jak flaki z olejem, to kolekcje w sklepach ze trzy razy powymieniają zanim ja się będę urządzać. Plusem zaistniałej sytuacji jest fakt, że teraz będę mogła kupić meble sosnowe z litego drewna. Droższe, ale i porządniejsze. Z tej kolekcji Hacienda widziałabym u siebie kilka mebli (ale w kolorze ciemny dąb):
Dla ukojenia nerwów przejrzałam sobie moje inspiracje i pomyślałam, że może coś tu powklejam. A nuż się komuś spodoba to i owo.
Poniżej salon, taki francuski jakby. Straaasznie podobają mi się te zasłony w połączeniu z kratką. Bo mój salon też będzie niebieski.
Tu natomiast wspaniały efekt przytulności - świece, milion poduch i kosmate pledy - to efekt, do jakiego dążę.
A tu kolor niebieski ponownie, ale bardziej chodzi o dywan z naturalnego materiału oraz kosz wiklinowy lub podobny.
Jeszcze raz niebieski: zasłony plus siedzisko w paski.
A to już moje zdjęcie z próbkami tkanin do salonu - kolorowa burza mózgu. Ta niebieska z lewej to na zasłony, a ta pierwsza z prawej to obiciowe. Reszta to na poduchy, obrusy.
O ile salon w niebieskich kolorkach pasowałby w sezonie wiosenno-letnim, to już zima i święta na czerwono. Obowiązkowo z takimi zasłonami (ta tkanina to szenil, bardzo przytulny):
A poniżej już pomysł na kuchnię. Kwiatki to na zasłony, natomiast paski na roletę. Wpadłam też na pomysł, aby zamiast drzwi do spiżarni dać zasłonę właśnie z tych pasków ozdobionych kremową koronką, ale to na razie taka wizja tylko. W oknie będzie też zazdrostka z białego lnu, romantyczna z falbana, ale nie mam fotki.
Co prawda wybrałam sobie tylko dwa, trzy elementy, ale szkoda mi, bo takie inne były, jak nie z sieciówki. Jak tak dalej budowa będzie się ciągnąć jak flaki z olejem, to kolekcje w sklepach ze trzy razy powymieniają zanim ja się będę urządzać. Plusem zaistniałej sytuacji jest fakt, że teraz będę mogła kupić meble sosnowe z litego drewna. Droższe, ale i porządniejsze. Z tej kolekcji Hacienda widziałabym u siebie kilka mebli (ale w kolorze ciemny dąb):
Dla ukojenia nerwów przejrzałam sobie moje inspiracje i pomyślałam, że może coś tu powklejam. A nuż się komuś spodoba to i owo.
Poniżej salon, taki francuski jakby. Straaasznie podobają mi się te zasłony w połączeniu z kratką. Bo mój salon też będzie niebieski.
Tu natomiast wspaniały efekt przytulności - świece, milion poduch i kosmate pledy - to efekt, do jakiego dążę.
A tu kolor niebieski ponownie, ale bardziej chodzi o dywan z naturalnego materiału oraz kosz wiklinowy lub podobny.
Jeszcze raz niebieski: zasłony plus siedzisko w paski.
O ile salon w niebieskich kolorkach pasowałby w sezonie wiosenno-letnim, to już zima i święta na czerwono. Obowiązkowo z takimi zasłonami (ta tkanina to szenil, bardzo przytulny):
A poniżej już pomysł na kuchnię. Kwiatki to na zasłony, natomiast paski na roletę. Wpadłam też na pomysł, aby zamiast drzwi do spiżarni dać zasłonę właśnie z tych pasków ozdobionych kremową koronką, ale to na razie taka wizja tylko. W oknie będzie też zazdrostka z białego lnu, romantyczna z falbana, ale nie mam fotki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.jpg)



















